- Forum - Rejestracja - Odpowiedz - Szukaj -
» Zarejestruj się  » Przypomnij mi hasło 
» Login  » Hasło 
O obstawianiu, systemach gry itd. / Ciekawe newsy sportowe (wklej newsa)
<< 1 ... 63 . 64 . 65 . 66 . 67 . 68 . 69 . 70 . 71 . 72 . 73 ... 140 . 141 . >>
westham88 Użytkownik / #1951 - Posted: 12 Lut 2010 14:44
Odpowiedz 
http://ekstraklasa.wp.pl/kat,32286,title,Parodia-Ptaki-wyjadly-murawe,wid,11965811,wi adomosc.html


Zvonimir Użytkownik / #1952 - Posted: 12 Lut 2010 15:03
Odpowiedz 
http://deser.pl/deser/1,83452,7553682,Zaskakujacy_komentarz_Beger_o_seksaferze__POSLU CHAJ_.html



w sensie, że ona kogoś, czy ktoś ją?
siudek4 Użytkownik / #1953 - Posted: 12 Lut 2010 15:25
Odpowiedz 
w sensie, że ona kogoś, czy ktoś ją?

nie no ta baba jest takim DEBILEM że poezja
DOMINATOR Użytkownik / #1954 - Posted: 12 Lut 2010 16:29
Odpowiedz 
Lech Poznań - Dinamo Zagrzeb 1:1

W pierwszym meczu sparingowym rozegrnym w tureckim Belek Lech zremisował z Dinamem Zagrzeb 1:1. Bramkę dla poznaniaków zdobył Robert Lewandowski.

Lech Poznań - Dinamo Zagrzeb 1:1 (1:0)

Bramki: 18. Lewandowski - 72. Tanevski (sam.)

Lech: Jasmin Burić - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda (46. Zlatko Tanevski), Ivan Djurdjević (63. Seweryn Gancarczyk) - Tomasz Bandrowski (24. Jan Zapotoka), Dimitrije Injać - Sławomir Peszko, Semir Stilić (63. Tomasz Mikołajczak), Sergei Krivets - Robert Lewandowski.


Autor: Cubolan

Kolejny mecz i kolejny remis Zaczynam się martwić.
Trener nic sobie z tego nie robi i wywiadach powtarza że nie przywiązuję wagi do wyniku meczu spar.
Zobaczymy

PS: Właśnie przeczytałem relacje tekstową z tego meczu...........najlepszy zawodnik na boisku to Buric........bez komentarza
___________________________________
Edytowany przez: DOMINATOR
edi8 Użytkownik / #1955 - Posted: 12 Lut 2010 18:07
Odpowiedz 
http://www.telegraph.co.uk/sport/football/leagues/leaguetwo/nottscounty/7215147/Sven- Goran-Eriksson-leaves-Notts-County-after-Ray-Trew-buys-club-for-1.html
djsosna Moderator / #1956 - Posted: 12 Lut 2010 18:22
Odpowiedz 
The websites most visited clubs (number of unique visitors annually)
Manchester United (England) - 452.7 million
Real Madrid (Spain) - 271.6 million
Arsenal (England) - 205.6 million
Bayern Munich (Germany) - 27.8 million
Liverpool FC (England) - 23.7 million
Galatasaray (Turkey) - 16.7 million
Olympique Marseille (France) - 16.1 million
Internazionale (Italy) - 15.4 million
Rangers FC (Scotland) - 14.5 million
FC Barcelona (Spain) - 14.3 million
AC Milan (Italy) - 12.5 million
Fenerbahce (Turkey) - 12.3 million
Chelsea FC (England) - 11.3 million
Aston Villa (England) - 11.1 million
Borussia Dortmund (Germany) - 6.3 million
Corinthians (Brazil) - 6.1 million
Olympique Lyonnais (France) - 5.9 million
Paris SG (France) - 5.7 million
Juventus (Italy) - 5.5 million
Manchester City (England) - 5.2 million

http://www.futebolfinance.com/en/os-20-websites-de-clubes-mais-visitados-2010/
kkk Użytkownik / #1957 - Posted: 12 Lut 2010 22:50
Odpowiedz 
http://sport.tvp.pl/vancouver2010/dyscypliny/saneczkarstwo/aktualnosci/smierc-na-torz e-saneczkowym
DOMINATOR Użytkownik / #1958 - Posted: 13 Lut 2010 01:56
Odpowiedz 
Angielska telewizja zrobiła kiedyś dokument o polskich kibicach.......oto on w skrócie ( chodzi o początek )

http://www.youtube.com/watch?v=S9YzNY4F8SY

Dlaczego nie potrafili nakręcić takiego

http://www.youtube.com/watch?v=c6T0dA_WU7s
___________________________________
Edytowany przez: DOMINATOR
westham88 Użytkownik / #1959 - Posted: 13 Lut 2010 09:41
Odpowiedz 
Dlaczego nie potrafili nakręcić takiego

Domi jak wiadomo Ultras nigdy się tak dobrze nie sprzeda w mediach jak Hools
LUIS Użytkownik / #1960 - Posted: 13 Lut 2010 10:15
Odpowiedz 
Nie wiem co sie dzieje ostatnio, ale sprawy chyba naprawdę przybierają zły obrót w lidze angielskiej. Portsmouth ma jeszcze tylko parę dni na znalezienie sposnora/nowego właściciela , który spłaci długi, inaczej adios amigos i klub po prostu przestanie istnieć.
http://www.sports.pl/Pilka-nozna/Portsmouth-ma-tydzien-by-przetrwac,artykul,68521,1,4 23.html
djsosna Moderator / #1961 - Posted: 13 Lut 2010 10:28
Odpowiedz 
Widzieliście ten śmiertelny(!) wypadek 21-letniego gruzińskiego zawodnika? -> http://vimeo.com/9410364

Przecież te stalowe elementy powinny być jakoś zabezpieczone!!!!! MasaKRa
djsosna Moderator / #1962 - Posted: 13 Lut 2010 11:43
Odpowiedz 
http://www.sports.pl/Pilka-nozna/Hiddink-konczy-prace-z-Rosja,artykul,68797,1,279.htm l
djsosna Moderator / #1963 - Posted: 13 Lut 2010 13:00
Odpowiedz 
Nasza-Klasa przejmie Gadu-Gadu? Wygląda, że tak!

Rosyjska firma DST, która ma ponad 75 proc. udziałów w internetowym serwisie Nasza-Klasa.pl, rozmawia z południowoafrykańskim holdingiem Naspers, kontrolującym komunikator Gadu-Gadu, o połączeniu polskich aktywów - podał w poniedziałek rosyjski "Kommiersant".

Jak pisze dziennik, Naspers przeprowadza obecnie due dilligence (badanie prawne i finansowe) holdingu Forticom, który posiada udziały kilku internetowych serwisów społecznościowych: Nasza-klasa.pl, rosyjskiego Odnoklassniki.ru oraz litewskiego i łotewskiego One.lt i One.lv.

Źródło zbliżone do rozmów powiedziało gazecie, że "jeśli dojdzie do połączenia, to będzie ono na poziomie Nasza-Klasa.pl i Gadu-Gadu".

"Jak uważają eksperci, połączenie Naszej-Klasy i Gadu-Gadu uprości przyciągnięcie reklamodawców, a obniżenie kosztów (chociażby z tytułu połączenia sprzedaży i uniknięcia dublujących się prac) pozytywnie odbije się na dochodowości biznesu" - pisze "Kommiersant".

Cytowana przez dziennik analityk Tatiana Mieńkowa powiedziała, że "jeśli wziąć pod uwagę, iż obecnie obie firmy wychodzą mniej więcej na zero, to już po pół roku po połączeniu mają możliwość osiągnięcia dochodu".

Dyrektor generalny DST Jurij Milner odmówił "Kommiersantowi" komentarza, nie udzielił go również Naspers.

http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Nasza-Klasa-przejmie-Gadu-Gadu-Wyglada-ze-tak,wid ,11934768,wiadomosc.html
westham88 Użytkownik / #1964 - Posted: 13 Lut 2010 13:04
Odpowiedz 
Nasza-Klasa przejmie Gadu-Gadu? Wygląda, że tak!

Oooo to teraz na policyjnej klasie będzie można od razu uzyskać numer GG do dzielnicowego i vice versa.....
lukasz89119 Użytkownik / #1965 - Posted: 13 Lut 2010 15:32
Odpowiedz 
http://sport.onet.pl/imprezy/vancouver-2010/vancouver-zjazd-mezczyzn-odwolany,1,31768 38,wiadomosc.html
djsosna Moderator / #1966 - Posted: 13 Lut 2010 16:56
Odpowiedz 
http://www.sports.pl/Vancouver-2010/Adam-Malysz--Justyna-Kowalczyk-i-Tomasz-Sikora-mo ga-liczyc-na-spore-premie,artykul,68813,1,896.html
szunaj1 Użytkownik / #1967 - Posted: 13 Lut 2010 18:18
Odpowiedz 
http://igrzyska.wp.pl/vancouver/title,Dyskwalifikacja-przez-brak-tragarza,wid,1197058 9,wiadomosc.html
szunaj1 Użytkownik / #1968 - Posted: 14 Lut 2010 14:58
Odpowiedz 
http://sport.wp.pl/kat,1750,title,Przerwal-mecz-walczac-o-sprawiedliwosc,wid,11971716 ,wiadomosc.html
DOMINATOR Użytkownik / #1969 - Posted: 14 Lut 2010 15:15
Odpowiedz 
Na forum Lecha znalazłem ciekawy post nie będę go wklejał w całości tylko wybrany fragment który rozbawił mnie do łez

Już niedługo działacze sportowi mogą otrzymać kolejny cios w finanse swoich klubów. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy antyalkoholowej. Planuje się np. wprowadzenie przepisu zakazującego reklamy piwa przed godziną 23. Co prawda pojawiają się głosy, że nowelizacja nie dotyczy marketingu w sporcie, ale browary sygnalizują, iż nowe przepisy mogą doprowadzić do zmniejszenia nakładów na sport.



Tak. Zgódźmy się na to głosem tumanów szukających populizmu.
Za rok albo dwa kolejna poprawka Ministerstwa Zdrowia. Tym razem będzie zakaz reklamowania się przez firmy z branży mięsnej, bo używają konserwantów do swoich produktów.
Albo np jakaś Agencja Rządowa stworzona na prędce powie, że zabijanie zwierząt jest takie i takie.
Wydawnictwa prasowe nie będą mogły być partnerami medialnymi, bo do produkcji gazet wycina się lasy.
Radio Merkury nie będzie mogło być partnerem klubu, bo słuchając radia zwiększasz zużycie energii która źle wpływa na ekologię.
Zlikwidować sklep internetowy, bo towar jest produkowany przez chińczyków.
Zamknąć forum, bo jest działalnością propagandową. Wzburza lud. Niewielu to pamięta, ale tak już było.




Autor: Morski Władek
szunaj1 Użytkownik / #1970 - Posted: 14 Lut 2010 15:22
Odpowiedz 
COŚ DLA RELAKSU:

http://sport.wp.pl/kat,109318,title,Krolowa-sniegu-nie-odstepuje-ukochanego,wid,11971 699,wiadomosc.html
yogipl Użytkownik / #1971 - Posted: 14 Lut 2010 20:15
Odpowiedz 
Bramki Smolarka z Aten
http://www.footytube.com/video/panathinaikos-athens-ao-kavala-feb14-34236
edi8 Użytkownik / #1972 - Posted: 15 Lut 2010 08:22
Odpowiedz 
Kubot już 48. w rankingu ATP:
http://www.atpworldtour.com/Tennis/Players/Top-Players/Lukasz-Kubot.aspx
szunaj1 Użytkownik / #1973 - Posted: 15 Lut 2010 08:27
Odpowiedz 
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/brazylijczyk-marzy-o-grze-w-wisle,1,3177 313,wiadomosc.html
prezes Użytkownik / #1974 - Posted: 15 Lut 2010 10:24
Odpowiedz 
http://vancouver.interia.pl/vancouver/news/grozna-rywalka-kowalczyk-nie-wystartuje,14 39034
westham88 Użytkownik / #1975 - Posted: 15 Lut 2010 12:43
Odpowiedz 
Z cyklu: "Przygarnij kropka"

http://lechia.gda.pl/news/17037/
Zvonimir Użytkownik / #1976 - Posted: 15 Lut 2010 13:19
Odpowiedz 
http://www.sport.pl/vancouver2010/1,104505,7561516,Vancouver_2010__1_0_dla_Londynu.ht ml

śmieszy mnie punkt dotyczący Londynu kto jak to, ale oni nie mają prawa krytykować pogodę na igrzyskach w Vancouver co się dzieje co roku na Wimbledonie?
siudek4 Użytkownik / #1977 - Posted: 15 Lut 2010 13:57
Odpowiedz 
http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/england/hampshire/8514871.stm

tak, tak w angli sobie poradzili z pseudokibicami
zawsze i wszędzie policja... lalalal
edi8 Użytkownik / #1978 - Posted: 15 Lut 2010 20:49
Odpowiedz 
Patrick Veitch ma zakaz wstępu do każdego punktu bukmacherskiego i na wszystkie giełdy zakładów w kraju.

Patrick Veitch, który jeszcze nie skończył czterdziestu lat, jest najlepiej zarabiającym hazardzistą w Wielkiej Brytanii, człowiekiem, którego bukmacherzy boją się bardziej niż "świńskiej grypy".

Zgodnie z obietnicą, Veitch przybył na spotkanie idealnie na czas. Pojawił się tak punktualnie, jakby był to kulminacyjny moment pokazu iluzjonisty w Las Vegas. Taki właśnie ma zwyczaj – pomaga mu to utrzymać kontrolę nad chaotycznym środowiskiem pracy. Ze swym młodzieńczym wyglądem, nienagannym ubiorem i poważną miną mógłby spokojnie być finalistą programu "Apprentice". Tyle że sześciocyfrowa pensja, jaką można tam wygrać, nie byłaby dla niego żadną atrakcją. Nie dla Patricka Veitcha. Dla niego takie sumy to drobne.

Veitch, który jeszcze nie skończył czterdziestu lat, jest najlepiej zarabiającym hazardzistą w Wielkiej Brytanii, człowiekiem, którego bukmacherzy boją się bardziej niż świńskiej grypy. Nic dziwnego: w ciągu ośmiu lat ten największy profesjonalista wśród graczy zarobił dzięki nim 10 049 983 funty i 3 pensy (księgowości pilnuje równie skrupulatnie, jak punktualności). Jest tak dobry w wynajdywaniu atrakcyjnych notowań, że ma zakaz wstępu do każdego punktu bukmacherskiego i na wszystkie giełdy zakładów w kraju.

Zanim usłyszałem jego historię i poznałem potajemne sztuczki, do jakich musi się uciekać, żeby móc obstawić, a także zanim dowiedziałem się, że spędził rok w ukryciu po tym, jak zadarł z gangsterem, pozwoliłem sobie zadać Królowi Zakładów jedno pytanie: czy mógłby polecić jakiegoś konia w nadchodzącym derby, bo nasza gazeta chce postawić dychę?

"Przepraszam, ale nie udzielam wskazówek", odpowiedział oschle. Choć raczej nie zdarza się, by to dziennikarz zakończył przedwcześnie wywiad, byłem tego bliski. Czy obawia się, że jeżeli wszyscy postawimy na jego konia, notowania spadną? – Nie chodzi tylko o obniżanie stawki – mówi. – Gdybym upublicznił choć jeden zakład, ujawniłbym bukmacherom pewne dane. Zanim nie minie pewien dłuższy czas, nie zdradzam, ile i gdzie wygrałem. Nie mogę dawać im forów.

Wynika z tego jasno, że Patrick Veitch nie gra tylko po to, by zapewnić sobie stałe dostawy Ferrari i szampana Bollinger. Dla niego jest to odurzająca mieszanka matematycznej zagadki i strategicznego działania. Nie może już sam obstawiać, więc kiedy przychodzi pora na większą kampanię, zatrudnia niewielką armię tak zwanych agentów, którzy jeżdżą po całym kraju i zachowują się w ściśle określony sposób, dokładnie wypełniając jego polecenia.

W dzień akcji wydaje im rozkazy przez dwanaście komórek, które przyczepił na rzepy z tyłu tablicy, na której wypisane są szczegóły strategii. Operacja do tego stopnia przypomina działania wojenne, że on sam nazywa siebie – nawet bez specjalnej autoironii – "feldmarszałkiem".

– To jest bitwa – mówi. – Większość bukmacherów postępuje dość racjonalnie, ale tych, których uważam za zbyt agresywnych, najłatwiej wywieść w pole. Kiedy wszystko się uda, czujesz dodatkową satysfakcję z tego, że przechytrzyłeś kogoś, kto myślał, że jest od ciebie sprytniejszy.

Jeżeli ktoś sądził, że Veitch zdradzi przepis na sukces na wyścigach konnych, niech przygotuje się na złą wiadomość: nie ma prostego patentu na wygrywanie.

– Ludzie ciągle mówią: "Powiedz mi, jak wytypować sobotniego zwycięzcę?" – opowiada. – Ale prosta taktyka nic ci nie da. Jeżeli stosujesz identyczną metodę, jak wielu innych graczy, nie wygrasz. Wyścigi konne to bardzo skomplikowana, wielowymiarowa zagadka, należy więc szukać miejsca, w którym bukmacherzy zupełnie się pomylili. To wymaga strategicznego myślenia, doświadczenia i dokładności.

Oto zimny prysznic dla wszystkich, którzy liczyli na cudowną receptę. – Prawda jest taka, że nie ma dróg na skróty. Jedyny sposób na wygraną to ciężka praca.

To właśnie robi Veitch, analizując przez długie godziny wyniki różnych koni, porównując je z notowaniami u bukmacherów, i szukając obiecującej luki między przewidywaniami a rzeczywistością. W jego pracy pomaga mu także biegłość w rachunkach. Veitch był matematycznym geniuszem i w wieku zaledwie 15 lat dostał się do Trinity College w Cambridge. Studiów jednak nigdy nie skończył. Szybko przekonał się, że najlepiej spożytkuje swój talent do liczb, wypełniając kupony: kiedy powinien był się uczyć, wertował programy wyścigów konnych. Choć jego rodzice nie od razu się z tym pogodzili (wybór przez syna profesji zawodowego hazardzisty był dla nich rozczarowaniem, zwłaszcza po tak obiecujących intelektualnie początkach), on sam zarabiał na wyścigach konnych całkiem niezłe pieniądze. W wieku dwudziestu kilku lat był już znany w Cambridge z rozrywkowego stylu życia, dość nietypowego jak na matematycznego kujona. Wtedy też zaczął być szantażowany przez miejscowego gangstera, który zasugerował, że Veitch powinien oddać część pieniędzy, jeżeli nadal chce mieć wszystkie kończyny. Po powiadomieniu policji młody gracz przez ponad rok ukrywał się, dopóki jego prześladowca nie został oskarżony o niezwiązane ze sprawą morderstwo i wsadzony za kratki.

Po powrocie Veitch szybko potrzebował pieniędzy i rzucił się na bukmacherów, jak gdyby to oni osobiście byli odpowiedzialni za jego problemy. Wkrótce zarabiał już ponad milion funtów rocznie – jego strategia typowania niedocenianych koni opłaciła się. Nie rozgłasza jednak swych sukcesów na cały świat. Od całej reszty drobnych hazardzistów Veitcha odróżnia nie tylko częstotliwość wygranych. Inaczej też zachowuje się po zwycięstwie: w ogóle nie świętuje. Nigdy nie zobaczycie, jak podrzuca kapelusz do góry, gdy jego koń jako pierwszy przekracza linię mety w Ascot. Woli śledzić bieg wydarzeń z hotelowego pokoju, na jednym z komputerowych ekranów, zainstalowanych przez zespół specjalistów-informatyków.

– W życiu nie przyszło mi do głowy, że więcej przyjemności dałoby mi oglądanie wyścigu na stadionie – przyznaje. – Jako analityk, widzę więcej na ekranie. Szczerze mnie bawią ci wszyscy uznani trenerzy, którzy obserwują wyścig na Newmarket przez lornetki. Wydaje mi się to jakimś reliktem. Ma duży dystans do tego sportu: kiedyś nawet ustawił budzik na finał gonitwy Melbourne Cup, zobaczył, że jego koń wygrał dla niego 100 tysięcy funtów i znowu położył się spać. Prawdopodobnie nawet się nie uśmiechnął. Dla niego hazard to nie emocje, ale wyłącznie interes – zupełnie inaczej, niż dla większości poważnych graczy, którzy twierdzą, że jeżeli zakład nie może ci zaszkodzić, to tak naprawdę się nie liczy.– Znam tę koncepcję, ale zupełnie do mnie nie trafia – mówi. – Nigdy nie postawiłem się w sytuacji, w której mógłbym wszystko stracić. Nikt nie potrafi całkowicie wyłączyć emocji, ale ja umiem swoje opanować. Hazardzista doskonały to połączenie neurochirurga z szaleńcem z siekierą. Potrzeba mu skrupulatności neurochirurga w przygotowaniach i lekkomyślności wariata w realizacji planu.

Poza tym, dodaje, nie ma sensu obstawiać wielkich wyścigów. Łatwiej znaleźć okazję na przykład w Leicester, niż przy tak popularnej gonitwie jak w Derby. Aha, i lepiej unikać skoków przez przeszkody: są zbyt mało przewidywalne.

W niemal dziesięć lat po rozpoczęciu swej złotej passy, Veitch obecnie budzi w sobie szaleńca z siekierą tylko podczas sezonu wyścigów płaskich. Ostatnio napisał i wydał swoją autobiografię, a resztę czasu poświęca na inne zainteresowania (związane głównie z płcią piękną). Czy nowym znajomym przedstawia się jako człowiek, który puścił buków z torbami?

– Zależy, czy chce mi się rozmawiać – odpowiada. – Kiedy mówię na lotnisku, że jestem strategiem inwestycyjnym, częściej udaje mi się przejść przez wszystkie procedury bez pytań. Ale hazard jest z zasady niepoważnym zawodem, więc go nie reklamuję. Dlaczego miałby być mniej poważny niż na przykład maklerstwo? – Cóż, intelektualnie jest to równie duże wyzwanie – mówi. – Ale można argumentować, że makler świadczy usługę, na której korzysta cała gospodarka. Trzeba by bardzo się postarać, by udowodnić, że to, co robię, ma jakikolwiek moralny cel.

Jeżeli taką ma ambicję, mogę zasugerować pewne rozwiązanie. Niech zdobędzie się na hojny gest i wskaże mi swojego konia-faworyta, a na pewno będzie to dobry początek poszukiwań moralnego celu. – Muszę iść – odpowiada na moją propozycję. Nieuchwytny bóg zakładów znika równie szybko, jak się pojawił, i odchodzi, by dalej zadawać ból i cierpienie facetom w owczych kożuchach.

Trzy wielkie zwycięstwa Veitcha

Silver Touch (York, wrzesień 2006). Klacz ta nigdy nie wygrała na długim dystansie, ale Veitch uznał, że to tylko kwestia wytrzymałości, i że w krótszym wyścigu poradzi sobie lepiej. Przekonał trenera, by wystawił ją w sprincie, postawił 75 tysięcy funtów na jej zwycięstwo i dodatkowe 10 tysięcy w zakładzie o miejsce.
Wygrana: 272 447,99 funtów

Cerulean Rose (Goodwood, lipiec 2003). Uznając, że ten niepozorny krótkodystansowiec robi dużo większe postępy, niż sądzą bukmacherzy, Veitch postawił 45 tysięcy przy notowaniach od 6:1 do 9:2.
Wygrana: 262 027,50 funtów

Exponential (Nottingham, sierpień 2004) Veitch, właściciel konia, zasugerował, by w debiucie wystartował on z klapkami na oczy – które zazwyczaj są atrybutem narowistych młodziaków. Koń przybiegł na metę ostatni, co pozwoliło zmylić bukmacherów. Przed kolejnym wyścigiem Veitch wiedział coś, czego oni nie wiedzieli: koń zdecydowanie podszkolił się w galopie.
Wygrana: 235 133,71 funtów

Łącznie: 769 609,20 funtów.

Książka Patricka Veitcha "Enemy Number One" wyszła w Wielkiej Brytanii nakładem Racing Post.

źródło: onet.pl/The Daily Telegraph
autor: Jim White
edi8 Użytkownik / #1979 - Posted: 16 Lut 2010 10:42
Odpowiedz 
Derren Brown "The system" 7 części:
http://www.youtube.com/watch?v=6CymEoQbklg&feature=related
( są polskie napisy )
szunaj1 Użytkownik / #1980 - Posted: 16 Lut 2010 10:52
Odpowiedz 
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/wyrownam-swoje-rachunki-z-wisla-i-odejde ,1,3177886,wiadomosc.html
<< 1 ... 63 . 64 . 65 . 66 . 67 . 68 . 69 . 70 . 71 . 72 . 73 ... 140 . 141 . >>
Twoja wypowiedź
Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  URL Link  Email Link     :) ;) :-p :-( więcej ... Wyłącz emotikony

» Zarejestruj się  » Przypomnij mi hasło 
» Login  » Hasło 
 
  Załóż nowy temat
Online teraz: Goscie - 64 / Zalogowani - 15 [ seifer, przestrzal, karmello, fallout77, Poozon, Krzysiu Jarzyna, bruksel1990, iverson13, Witek, 82julia19, sONyONo21, BalonACF, ATJ, marki91, dardas ]

administrator: http://walendowski.com