| Szaku |
Użytkownik / #1 - Posted: 14 Lut 2010 13:28 Odpowiedz |
Umieszczę podsumowanie na forum gdyby ktoś chciał wrócić do niego w dowolnej chwili.
Wisła Kraków
Statystyka:
Mistrz jesieni z dorobkiem 13 zwycięstw 1 remisu i 3 porażek. Najwięcej zwycięstw 13, najwięcej strzelonych goli 31 oraz świetne wyniki na wyjazdach 7-0-1 zadecydowały o tym, że to Wisła jest liderem. Drużyna zdobyła także najwięcej goli poza domem bo aż 18 tracąc ich tylko 7. U siebie Wisła zanotowała bilans 6-2-1 co jest też bardzo dobrym wynikiem tylko czy jednak mecze w Sosnowcu można nazwać domowymi? Jakby nie patrzeć krakowianie zagrali całą rundę poza domem. Byli też bezkompromisowi bo zanotowali tylko 1 remis. Wisła po 75 minucie nie straciła żadnego punktu. Odwrotnie niż Legia, Wisła zdobyła 3 gole po rozegraniu rzutów rożnych natomiast bezpośrednio nie potrafiła zaskoczyć rywala z tego fragmentu gry. Wisła miała najlepiej w lidze dopracowane rzuty wolne pośrednie zdobywając w ten sposób aż 5 goli. Podobnie jak Legia, Lech, GKS i Jagiellonia nie straciła gola po strzale głową. Bardzo dobrze broniła też stałe fragmenty tracąc tylko 2 gole natomiast można mieć zastrzeżenia co do strzałów z dystansu gdyż tylko 2 gole to trochę za mało. Statystyka z drużynami 1-5 to 9 punktów czyli 2 porażki poniesione w 5 meczach natomiast z 6-16 w 12 grach tylko 5 straconych punktów. Schemat taktyczny: 4-4-2.
Analiza:
Wisła rozpoczęła sezon z animuszem wygrywając pierwsze 6 spotkań jednak tak dobra forma była pokłosiem kompromitacji do jakiej doszło jeszcze przed jej startem. Oczywiście chodzi o blamaż z Mistrzem Estonii Levadią Tallin w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Wiślacy zlekceważyli niżej notowanego rywala i będąc jeszcze w wakacyjnej formie myśleli, że łatwo sobie poradzą z tym przeciwnikiem. Nic takiego się nie stało Wisła odpadła w eliminacjach, które teoretycznie miały być dla Mistrza Polski łatwiejsze jak nigdy wcześniej. Po tej tragedii krakowianie kilka dni później przegrali jeszcze po rzutach karnych w Superpucharze Polski z Lechem. Pozostało im skoncentrować się na lidze i pokazać kibicom oraz właścicielom, że był to tylko nieszczęśliwy wypadek przy pracy. Stąd tak wielka wola walki i determinacja w poczynaniach u podopiecznych zagrożonego wtedy utratą stanowiska trenera Macieja Skorży (13-1-3), którego obroniły późniejsze wyniki. Zatrzymać Białą Gwiazdę udało się dopiero graczom jednej z rewelacji rozgrywek czyli Polonistom z Bytomia remisując 1:1. Później krakowianie ogrywali niżej notowanych rywali i trzeba zwrócić uwagę że praktycznie cały czas byli na wyjeździe bo u siebie grali w Sosnowcu. Nie był to tak dobry futbol jaki prezentowali u siebie przy Reymonta w Krakowie aczkolwiek punkty zdobywali. Jednak po raz kolejny piłkarze dali plamę w najważniejszych spotkaniach przegrywając z głównym rywalem do Mistrzostwa Lechem oraz Legią i z największym rywalem w historii sąsiadem zza miedzy Cracovią wszystkie te porażki biorąc pod uwagę także mecz z Levadią zakończyły się rezultatem 0:1. Niezbyt dobrze to świadczy o odporności psychicznej graczy jako, że kiedy jako pierwsi tracili bramkę tylko raz ze wspomnianą już Polonią Bytom udało im się odrobić straty. W innych meczach bili głową w mur sprawiając wrażenie, że presja wyniku bardzo im nie służy. Drużyna z taką mentalnością nie zasługuje na Mistrzostwo, więc ten aspekt wymaga poprawy w pierwszej kolejności. Wisła na pozycji bramkarza ma Mariusza Pawełka, któremu mimo niezłych umiejętności zdarzają się straszne kiksy i gafy. Wpływa to na dużą nerwowość w poczynaniach obrońców dlatego klub ciągle poszukuje godnego zmiennika na tą pozycję. Aczkolwiek po przetestowaniu ponad 20 bramkarzy ciągle nikogo takiego nie znalazł. Co ciekawe Pawełek został nominowany do 3-ki najlepszych bramkarzy wg Canal + oraz do kadry narodowej na Puchar Króla i obie te nominacje były dane na wyrost. Dwaj środkowi obrońcy to pewne i bramkostrzelne ogniwa w drużynie Macieja Skorży. Arkadiusz Głowacki zdobywca 2 goli to od wielu lat podpora tej formacji, z kolei Marcelo były gracz słynnego Santosu to znakomity obrońca, któremu udało się strzelić aż sześciokrotnie! Co ciekawe wszystkie te gole były bliźniaczo podobne dośrodkowanie w pole karne gdzie po strzale głową Brazylijczyk pakuje piłkę do siatki. Jest to naprawdę coś niebywałego. Dobrze spisywali się Pablo Álvarez wypożyczony z włoskiej Regginy Calcio oraz Piotr Brożek rywalizujący o pozycję lewego obrońcy. Bardzo dobrym, szybkim i ofensywnym zawodnikiem jest też Júnior Díaz, który grał także w linii pomocy. Totalnym niewypałem okazał się pomysł sprowadzenia Mariusza Jopa, który po raz drugi wchodząc do tej samej rzeki udowodnił, że nie rozumie na czym polega gra w tej formacji Mistrzów Polski. Trochę to dziwne bo kiedy grał w Rosji spisywał się znacznie lepiej. Całkowicie straconą rundę przez kontuzję miał Peter Šinglár. W defensywie Wisły zabrakło rywalizacji bo tylko 6 piłkarzy było sprawnych do gry, a do obsadzenia były przecież aż 4 pozycje. W środkowej formacji największe postępy poczynił najlepszy strzelec 7 goli - Patryk Małecki. Ten krnąbrny gracz, który czasem ma niewyparzony język pokazał, że jest możliwe wejście do składu z rezerw mimo, że na jego pozycje był kupiony i to za spore pieniądze Wojciech Łobodziński. Małecki jest bardzo pewny swego i powinien ciągle iść do przodu udało mu także zadebiutować w kadrze. Dodatkowo ma on wysoką odporność jako, że świetnie sobie radził na wyjazdach zdobywając tam aż 6 bramek. Łobodziński natomiast jest wielkim rozczarowaniem i ciężko powiedzieć czy zagra on na swoim dobrym wysokim poziomie dodatkowo był on najczęściej zmienianym piłkarzem zdarzyło się to aż 12 razy. Kolejnym piłkarzem, którego należy wyróżnić jest Słoweniec Andraž Kirm, który jest bliski wyjazdu na MŚ2010. Był on silnym punktem skrzydeł krakowian prezentując przy tym wysoko rozwiniętą technikę użytkową. To duży sukces krakowian, że udało im się sprowadzić gracza tego formatu do siebie. Przyzwoicie poczynał sobie Tomáš Jirsák jednak grał on tylko dlatego, że długoterminowej kontuzji doznał lider tej formacji Radosław Sobolewski, który do czasu urazu trzymał wszystko w garści. Coraz mniejsza była rola najlepiej opłacanego piłkarza Mauro Cantoro. Najczęściej drugim atakującym obok Małeckiego był dwukrotny król strzelców Ekstraklasy Paweł Brożek. Jednak po kontuzji jakiej doznał na wiosnę chyba nie wszystko zostało prawidłowo wyleczone bo zawodnik zatracił swoje ofensywne walory a przede wszystkim pewność siebie. Tylko 5 goli do tego wszystkie zdobyte w pierwszej połowie meczów to wynik bardzo słaby jak na tej klasy piłkarza. Była to słaba runda popularniejszego z krakowskich bliźniaków. Rolę dżokera w Wiśle pełnił Piotr Ćwielong wchodząc aż 13 razy z ławki i mimo tego, że zdobył 2 gole to zmarnował kilkadziesiąt wyśmienitych okazji do poprawienia tego wyniku. Jeden z głównych problemów krakowian to kontuzje czołowych graczy z tego powodu tylko epizody na boisku zaliczyli wspomniany Šinglár, znakomity ofensywny pomocnik Łukasz Garguła, nie mniej zdolny Rafał Boguski, a w trakcie sezonu kontuzji nabawili się Radosław Sobolewski oraz Arkadiusz Głowacki. Gdyby wszyscy ci piłkarze byli sprawni Wisła na pewno grałaby znacznie lepiej. Ciężko powiedzieć czy te kontuzje są wynikiem złego przygotowania, pecha a może słabej opieki medycznej w tym klubie. Może jednak zatrudnienie jakiegoś znakomitego fachowca medycznego lub od przygotowania fizycznego pomogłoby uniknąć przyszłych kontuzji i mogłoby okazać się najlepszych transferem w tym sezonie?
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #2 - Posted: 14 Lut 2010 13:29 Odpowiedz |
Legia Warszawa
Statystyka:
Wicelider z bilansem 10 zwycięstw 5 remisów i 2 porażek. Tylko 7 straconych bramek to zdecydowanie numer 1 w naszej lidze, z tego najmniej straconych u siebie 3 i co ciekawe wbite przez piłkarzy dołujących drużyn trzynastej Korony i czternastej Polonii Warszawa. Świetne wyniki u siebie 7-2-0 to też zdecydowanie najlepszy wynik i runda bez porażki w domu, także najwięcej strzelonych bramek u siebie 18. Jednak na wyjazdach nie było już tak kolorowo mimo, że Legia ponownie wygrywa klasyfikację pod względem strat tylko 4 to już jeśli chodzi o strzelanie poza domem wynik 4 goli można nazwać kompromitacją, gdyż tylko Cracovia była gorsza, ale to Legia ma podobno walczyć o mistrza. Legia po 75. minucie nie straciła żadnego punktu. Strzeliła 2 gole bezpośrednio po rzutach rożnych jednak po rozegraniu tego fragmentu gry już ani jednego. Natomiast świetnie broniła stałe fragmenty nie tracąc ani jednego gola to najlepszy wynik w lidze, również nie traciła bramek po strzałach głową. Statystyka z drużynami 1-5 jest świetna bo Legia wygrała wszystko czyli zdobyła 12 punktów w 4 meczach natomiast z 6-16 grała już fatalnie bo w 13 grach straciła ich aż 16 co jest najgorszym rezultatem z pierwszej piątki. Schemat taktyczny: 4-5-1
Analiza:
Legia jak zwykle była wymieniana w gronie faworytów. Jednak nie potrafiła w pełni wykorzystać słabości dotychczasowego Mistrza Polski Wisły Kraków. Po dobrym początku i dwóch zwycięstwach nagle przyszły dwa szokujące wyniki najpierw bezbramkowy remis z konającą Cracovią, a później blamaż w Wodzisławiu gdzie piłkarze przegrali 0:1. Po części mogło to być spowodowane tym, że Legioniści po raz kolejny zawiedli w Europie i odpadli z Pucharów po dwóch remisach z duńskim Broendby Kopenhaga. Kolejno mobilizacja na 4 mecze i znów porażka w Białymstoku 0:2 oraz zaledwie remis ze słabym Piastem 1:1. Następnie znów lepsze wyniki przeplatane remisami. Legia nie potrafiła złapać właściwego rytmu i trwoniła punkty w najmniej spodziewanych momentach. Piłkarze świetnie sobie radzili z drużynami z czołówki czyli wygrywając z Wisłą 1:0 w Sosnowcu, Ruchem i Lechem po 2:0 u siebie czy szczęśliwie z GKS Bełchatów na wyjeździe 1:0. Jednak klasową drużynę poznaję się szczególnie po tym jak gra z typowymi ligowymi średniakami, a tu już było znacznie gorzej. Remisy z Cracovią, Śląskiem, Piastem, Zagłębiem i porażki z Jagiellonią oraz haniebna z Odrą chwały warszawianinom nie przyniesie. Byli jak Robin Hood, który zabiera bogatym i oddaje biednym. Legia bardzo dobrze wykorzystywała atut własnego boiska (aż 7 zwycięstw) po czym na wyjeździe koncentrowała się głównie na tym żeby nie stracić gola dlatego większość meczy okazała się tam niepomyślna. Zwycięstwa na wyjeździe były 3 z tego dwa nad czołowymi ekipami, które nie broniły się, a grały ofensywnie stąd też można wysnuć wniosek, że Legionistom pasuje bardziej gra z kontry niżeli konstruowanie ataku pozycyjnego. Zresztą świadczy o tym statystyka - tylko 4 gole poza domem to prawdziwy wstyd. Aż w 15 meczach z udziałem Legii padły maksymalnie 2 gole. Jan Mucha aż w 11 meczach zachował czyste konto i gdyby udało mu się zrobić to w jednej serii byłby bliski pokonania rekordu wszechczasów naszej ligi ustanowionego przez Piotra Czaję (1005 minut)! Słowak był najlepszym piłkarzem z Elką na piersi i do tego najlepszym obcokrajowcem naszej ligi zarówno wg Canal+ jak i tygodnika "Piłka Nożna". Dodatkowo wywalczył awans ze Słowacja na MŚ2010 i od nowego sezonu będzie już graczem Evertonu. Jednak nie tylko wyśmienita forma bramkarza zadecydowała o tym, że Legia straciła tylko 7 goli w 17 meczach (średnio 0,4 bramki na mecz!). Podporami nie do przejścia okazali się dwaj znakomici obrońcy Hiszpan Inaki Astiz oraz reprezentant Zimbabwe Dicson Choto. Bardzo pewni w swoich interwencjach zdecydowanymi wejściami wyjaśniali większość sytuacji. Ciągle rozwija się Jakub Rzeźniczak, a Tomasz Kiełbowicz i Marcin Komorowski byli dobrym uzupełnieniem linii defensywnej, która obok bramkarza jest najmocniejszą stroną warszawian. W formacji pomocy dzielił i rządził Maciej Iwański, któremu kompanował Piotr Giza jednak nie dotrzymał mu kroku. Z kolei trzeci ze środkowych pomocników reprezentant Polski Roger został szybko sprzedany do greckiego AEK Ateny i wygląda na to, że była to słuszna decyzja bo został uznany w tym kraju za jeden z pięciu największych niewypałów transferowych tej rundy! Znakomicie rozwija się Maciej Rybus, który zadebiutował już w kadrze, a jego gra na lewym skrzydle może się podobać. Po drugiej stronie bez jakiś większych wzlotów spisywał się Miroslav Radović. Sebastian Szałachowski gdyby był zawsze zdrowy na pewno grałby w pierwszej jedenastce, gdyż jest dobry technicznie i szybki jak torpeda, niestety ciągle przyplątują mu się urazy. Innym młodym zdolnym piłkarzem jest Ariel Borysiuk jednak nie zrobił aż takich postępów jak wspomniany Rybus. Często grał też Marcin Smoliński, który albo wchodził z ławki albo był zmieniany i nie przekonał do siebie w pełni trenera Jana Urbana (10-5-2). Najgorszą formacją był atak jednak główna w tym przyczyna ciągłych kontuzji przeplatających się jak nie Bartłomiejowi Grzelakowi to Marcinowi Mięcielowi lub Takesurowi Chinyamie. Naprawdę bardzo dziwne jest dlaczego w tej sytuacji trener nie postawił bardziej zdecydowanie na Adriana Paluchowskiego, który mimo 245 minut przebywania na boisku zdobył aż 3 gole co daje mu znakomitą średnią gola co 81 minut. Marcin Mięciel bardzo długo czekał na przełamanie bo aż do 11 rundy po czym zdobył jeszcze 3 gole i został najlepszym strzelcem drużyny. Świadczy to bardzo kiepsko o możliwościach snajperskich graczy z Warszawy. Należy jednak wziąć pod uwagę, że straconą rundę przez kontuzję miał król strzelców poprzedniego sezonu Takesure Chinyama, a i Bartłomiej Grzelak nie zagrał wiele więcej z tego samego powodu. Nie poradzili sobie w Legii Pance Kumbev i Krzysztof Ostrowski, a obrońca Wojciech Szala był kolejnym pechowcem zmagającym się głównie z kontuzjami. Nadzieją na lepsze jutro może okazać się syn słynnego piłkarza Romana Koseckiego - Jakub.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #3 - Posted: 14 Lut 2010 13:35 Odpowiedz |
Lech Poznań
Statystyka:
Ostatnie na podium czyli 3. miejsce przy 9 zwycięstwach, 5 remisach i 3 porażkach. 27 strzelonych goli to drugi po Wiśle wynik. 13 goli u siebie to z kolei czwarty wynik. Podobnie jak Wisła, Lech nie grał u siebie tylko w okolicznych Wronkach więc nie były to mecze zupełnie domowe. Lech przegrał tylko trzykrotnie, co jest obok Wisły i Jagiellonii drugim wynikiem. Odzyskał 3 punkty po 75. minucie, natomiast nie stracił żadnego. Zdobył 2 gole bezpośrednio po rzutach rożnych, a także 2 po rzutach wolnych pośrednich i aż 4 po strzałach z dystansu. Strzelił dużo, bo 7 bramek głową, jednak nie potrafił bronić tego elementu i stracił też 7 goli w ten sam sposób. Statystyka z drużynami 1-5 to 7 punktów w 4 meczach, natomiast z 6-16 w 13 grach aż 14 straconych. Schemat taktyczny: 4-5-1.
Analiza:
Sezon rozpoczął się fantastycznie od mocnego strzelania na wyjazdach 3:1 w Gliwicach oraz 5:0 w Kielcach i kiedy w kolejnej kolejce przyszło się mierzyć z Polonią Warszawa, Lech został niespodziewany wypunktowany 2:4. Jednak wcale to nie była największa niespodzianka w wykonaniu Lechitów bo już w następnej kolejce został rozegrany najgorszy mecz sezonu z kulejącą Cracovią przegrany 0:1. W tym momencie pozycja trenera Jacka Zielińskiego II (9-5-3) wisiała na włosku i naprawdę niewiele brakowało, żeby stracił pracę tym bardziej że poznaniacy odpadli także z rozgrywek o Puchar Europy przegrywając z belgijskim Club Brugge. Włodarze klubu wykazali spokój i postanowili dać jeszcze szansę trenerowi. Lech ostatecznie się przełamał w Białymstoku strzelając decydującą bramkę w 88. minucie! Aczkolwiek trener Zieliński całkowicie zmienił filozofię gry i z widowiskowej grającej skutecznie drużyny przemienił ją w mocno zabezpieczającą tyły defensywną ekipę. Warto zwrócić uwagę, że w pierwszych 6 meczach Lechici zdobyli 15 goli notując średnią 2.5 na mecz, a w kolejnych 11 grach zaledwie 12 goli czyli średnio tylko 1 gol! Były w tej rundzie jednak i dobre mecze takie jak zwycięstwo nad Wisła Kraków 1:0, które należy uznać za najlepszy mecz rundy czy też zwycięstwo nad Ruchem Chorzów 3:1. Lech na pewno grałby lepiej u siebie, gdyby mógł występować w Poznaniu, a nie we Wronkach, gdzie atmosfera jest raczej sielankowa. W kadrze poznaniaków mieliśmy wiele niespodzianek w tej rundzie. Począwszy od pozycji bramkarza, na którą został sprowadzony najlepszy na tej pozycji w tamtym sezonie Grzegorz Kasprzik z Piasta Gliwice. Wydawało się logiczne, że będzie on pewnym punktem drużyny. Tak się jednak nie stało, bo Kasprzik zawodził i po kilku nieudanych meczach zastąpił go z powodzeniem młody Bośniak Jasmin Burić. Lech miał spore problemy ze skompletowaniem defensywy. Kiedy nadchodziły dobre wieści, że bliski wyleczenia jest Grzegorz Wojtkowiak, to nagle poważnej kontuzji doznał najważniejszy piłkarz tej formacji Manuel Arboleda. Dobrze grali Bartosz Bosacki oraz Ivan Djurdjević, a poważnym wzmocnieniem składu okazał się Seweryn Gancarczyk. Marcin Kikut nie przekonuje i nie jest jego pozycją gra w tyłach. Podobnie jak dość przeciętnie wyglądają poczynania Jakuba Wilka na lewym skrzydle. Tomasz Bandrowski dobrze zabezpieczał środek pola i wykonywał mrówczą pracę biegając od jednego pola karnego do drugiego. Jednak w linii pomocy dzielił i rządził jeden z największych talentów naszej piłki zdobywca 6 bramek Sławomir Peszko. To właśnie na nim i na Robercie Lewandowskim były oparte w większości działania ofensywne poznaniaków. Lewandowski strzelec aż 9 bramek jest zdecydowanie największą gwiazdą drużyny do tego ciągle rozwijającą się. Zawodnik ten jest na fali wznoszącej i to od jego postawy w ogromnej mierze zależą wyniki poznaniaków. Godnym uwagi jest też fakt, że 6 goli zdobył w drugich połowach co świadczy znakomicie o jego zdolności do brania ciężaru gry na siebie. Największym odkryciem okazał się Mateusz Możdżeń 19-latek, który ma już naprawdę spore umiejętności podobnie jak 22-letni napastnik Tomasz Mikołajczak. Określany jeszcze przez Franciszka Smudę jako "perełka" Anderson Cueto mimo wyśmienitej techniki nie potrafił przebić się do pierwszej jedenastki. Krzysztof Chrapek grał dobrze do momentu kontuzji i na pewno jeszcze pokaże się z dobrej strony. Nadzieją na pewno jest też w pełni zdrowy Jan Zapotoka, który przez kontuzje zagrał tylko epizodycznie jak do tej pory. Największym rozczarowaniem okazali się gracze, którzy byli bardzo silnymi punktami drużyny w poprzednich rozgrywkach. Znakomity jak na polskie realia zawodnik Semir Stilic znacznie spuścił z tonu i już nie zachwycał doskonałymi zwodami i pięknymi strzałami z dystansu. Jego motywacja bardzo zmalała po pierwszym świetnym sezonie. Co ciekawe był on aż dziewięciokrotnie zmieniany. Jeszcze większy zawód wszystkim fanom Lecha sprawił Hernan Rengifo zawodnik, który nie przykładał się należycie do swoich obowiązków za co został zdegradowany do zespołu Młodej Ekstraklasy. Popadając w konflikt z trenerem Zielińskim sam sobie zaszkodził, a zdarzenie to niewątpliwie wpłynęło to też na pogorszenie atmosfery w szatni drużyny. Jednak trzeba zrozumieć trenera, który nie mógł zaakceptować lenistwa ze strony jednego z podopiecznych.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #4 - Posted: 14 Lut 2010 13:36 Odpowiedz |
Ruch Chorzów
Statystyka:
4. pozycja przy 10 zwycięstwach, 2 remisach i 5 porażkach. Tylko 2 remisy to drugi wspólnie z Odrą Wodzisław wynik w tej kategorii. Główną siłą Ruchu jest dom, gdzie klub ma bilans 6 zwycięstw, 1 remisu i 1 porażki. Co więcej, w 6 spotkaniach Niebiescy zachowali czyste konto bramkowe, a tylko w dwóch meczach stracili gole, które strzelili konkretnie gracze Jagi oraz Wisły. Na wyjazdach Ruch grał już troszkę gorzej wygrywając i przegrywając czterokrotnie. Jednak 10 zwycięstw, co jest obok Legii drugim wynikiem, musi budzić respekt. Ruch potrafił zdobywać gole z dystansu aż 4. Jednak nie potrafił wykorzystać ani jednego rzutu wolnego pośredniego. Ruch radził sobie słabo grając z pierwszą piątką naszej ligi nie zdobywając ani jednego punktu w 5 grach, jednak w innej statystyce grając z 6-16 drużynami stracił tylko 4 punkty na 12 meczy. Schemat taktyczny: 4-4-2.
Analiza:
Postawa Ruchu Chorzów jest zdecydowanie największą niespodzianką w polskiej Ekstraklasie. Klub, który boryka się z problemami finansowymi świetnie sobie poradził tej jesieni. Oczywiście najwięcej pochwał należy się trenerowi Waldemarowi Fornalikowi (10-2-5), który potrafił wydobyć ze swoich zawodników wszystko, co miał najlepszego. Potencjał ludzki jakim dysponuje w klubie okazał się na tyle rozwojowy, że gra poszczególnych piłkarzy zachwyciła nawet najbardziej wymagających obserwatorów. Ruch grał bardzo równo całą rundę pokonując niżej notowanych rywali, a tylko Śląsk i Korona były w stanie zapewnić sobie bezbramkowe wyniki. Znacznie gorzej już było, kiedy Ruch miał się mierzyć z kimś z pierwszej piątki ligi i w takich pojedynkach przegrywał ze wszystkimi. Dwukrotnie z Wisłą, raz z Legią, Lechem i GKS-em. Z drugiej strony zaliczył już wszystkie najtrudniejsze wyjazdy i teraz zmierzy się z tymi drużynami u siebie. Najlepszym meczem był pogrom 5:2 nad Jagiellonią, która miała przecież świetną serię bez straty gola w tym momencie, a najsłabiej chorzowianie zaprezentowali się w przegranym 1:3 meczu z Lechem. Jak w każdej liczącej się drużynie wszystko co dobre zaczyna się od pozycji bramkarza, na której brylował Krzysztof Pilarz notując serię 479 minut bez straty gola. Obrona to bardzo ciekawa formacja w Ruchu z ofensywnie grającymi skrzydłami. Po lewej stronie Tomasz Brzyski, który już zmienił klub na Polonię Warszawa i został powołany do kadry narodowej. Po prawej bardzo dobrze spisywał się Krzysztof Nykiel. Natomiast z braku dobrych środkowych obrońców w naszym kraju postawę Macieja Sadloka należy uznać za wybitną i jest on wielką nadzieją całej naszej piłki jeśli chodzi o tę pozycję na boisku. Podobnie jak Brzyski również Sadlok został powołany do kadry. Innym bardzo dobrym obrońcą grającym ostro i notującym czerwone kartki jest Rafał Grodzicki. Z kolei cennym zmiennikiem okazał się Piotr Stawarczyk. W środkowej formacji liderował doświadczony Wojciech Grzyb, który zdobył 3 gole i zaliczył 5 asyst. Wspomagali go dzielnie Słowak Gábor Straka oraz nowy kapitan Grzegorz Baran. Atak to najlepszy duet w lidze obok Frankowskiego i Grosickiego z Jagiellonii. Mowa oczywiście o zdobywcach łącznie 14 goli dla Ruchu - Andrzeju Niedzielanie i Arturze Sobiechu. Obaj trafili po 7 goli, z tego Niedzielan aż 6 na własnym boisku, co jest najlepszym wynikiem w lidze. Podobnie jak aż 5 trafionych bramek w drugich połowach, co z kolei może świadczyć o wielkiej odporności psychicznej tego zawodnika i braniu odpowiedzialności za zespół w trudnych momentach. Artur Sobiech to z kolei najmłodszy zdobywca bramki w Ekstraklasie w tym sezonie, kiedy strzelił miał 19 lat i 57 dni. Podobnie jak Sadlok jest to równie zdolny zawodnik, który w krótkim czasie może rozwinąć się podobnie jak Robert Lewandowski z Lecha. Sobiech ma niesamowitą zdolność zdobywania pięknych bramek i często decyduje się na niekonwencjonalne zagrania i strzały z bardzo trudnych pozycji. Dobrym zmiennikiem dla tej dwójki był zdobywca 3 bramek Łukasz Janoszka, który też ciągle się rozwija. Marcin Zając przez kontuzje nie potrafił dojść do formy, jaką prezentował jeszcze w poprzednich rozgrywkach. Natomiast Maciej Scherfchen oraz Marcin Nowacki byli po prostu gorsi od pozostałych kolegów i rzadko grali w pierwszej jedenastce. To na pewno największe rozczarowania tej rundy w kadrze chorzowian. Ruch grał z polotem, wielkim zaangażowaniem, a zdobyte bramki nie były przypadkowe tylko wynikały z przemyślanych akcji wytrenowanych podczas treningów. Każdy z piłkarzy wiedział jakie ma zadania na boisku i w pełni je realizował. Podobnie jak Polonia Bytom również Niebiescy dokonali właściwej selekcji, grało tylko 21 piłkarzy, z tego tak właściwie 17, a 4 zaliczyło epizody. Klub ten obok Arki Gdynia wystawiał także najwięcej młodzieżowców czyli zawodników poniżej 21. roku życia, bo średnio aż 16 proc. pierwszej jedenastki.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #5 - Posted: 14 Lut 2010 13:38 Odpowiedz |
GKS Bełchatów
Statystyka:
5. pozycja przy 8 zwycięstwach, 4 remisach i 5 porażkach. Tylko 15 straconych bramek to obok Lechii 3. z najlepszych wyników w lidze. Poza tym GKS jest mocny w domu (5-2-2) i trochę słabszy na wyjeździe (3-2-3). Bełchatowianie to najlepsi w lidze specjaliści jeśli chodzi o rzuty rożne, w ten sposób zdobyli aż 5 goli. Można by też żartobliwie stwierdzić, że również najmądrzejsi piłkarze, którzy rozumieją, co znaczy główkowanie zdobywając tak aż 11 bramek - znakomicie! Świetni także w obronie tego sposobu gry, bo nie stracili w ten sposób ani jednej bramki. Do czego można mieć zastrzeżenia? Na pewno do strzałów z dystansu, gdyż zza osiemnastki nie padł tak ani jeden gol dla GKS. Statystyka z drużynami z miejsc 1-5 to 4 punkty zdobyte, z kolei z drużynami z lokat 6-16 to w 13 grach aż 15 straconych punktów. Schemat taktyczny: 4-4-2.
Analiza:
Gdzie byłby dziś Bełchatów, gdyby Polska nie odpadła z eliminacji mistrzostw świata 2010, a Leo Beenhakeer wciąż byłby selekcjonerem? Pytanie na pozór nie związane z tematem, ale jak się okazuje, jest kluczowe. Właśnie od momentu porażki Polaków w Mariborze GKS zaczął grać na miarę swojego potencjału. Stało się tak dlatego, że na pracy klubowej mógł się w 100 proc. skoncentrować trener Rafał Ulatowski (8-4-5), który w 6 pierwszych kolejkach nie zaznał smaku zwycięstwa notując 3 remisy i 3 porażki. Przełamanie przyszło w trudnym meczu z Ruchem Chorzów, który GKS wygrał 2:1 u siebie i od tej pory zanotował znakomitą serię 8 zwycięstw i jednego remisu. Notując przy tym znakomitą passę 7 spotkań bez straty gola! Porażka przytrafiła się dopiero w meczu z Legią i była dość niesprawiedliwa, bo z przebiegu gry GKS zasłużył na co najmniej remis. W ostatnich dwóch kolejkach GKS już nie potrafił się przebudzić i zanotował remis z bytomianami 2:2 oraz porażkę z Jagą 1:2. Najgorszym meczem jesieni była porażka z Piastem u siebie 0:1, a najlepszym zwycięstwo nad Polonią Warszawa 3:0. Podobnie jak Lechia bełchatowianie byli faworyzowani przez sędziów, bo na ich korzyść przyznano aż 5 karnych, a przeciwko 2. Bełchatów prezentował bardzo widowiskowy futbol oparty na szybkiej wymianie podań i grze kombinacyjnej. Grę tej drużyny oglądało się z wielką przyjemnością. Znakomitą rundę zanotował bramkarz Łukasz Sapela, popartą aż 752 minutami bez straty gola (w 7 meczach zachował czyste konto). W obronie dzielił i rządził Dariusz Pietrasiak. Mate Lacić karany siedmiokrotnie żółtymi kartkami był najagresywniej grającym zawodnikiem Ekstraklasy. Jacek Popek grał dobrze do momentu, kiedy to w śmieszny sposób doznał kontuzji ślizgając się przy wykonywaniu celnego rzutu karnego, co zaowocowało absencją do końca jesieni, a należy dodać, że jest to najskuteczniejszy zawodnik GKS-u z 3 bramkami. Linia pomocy jest bardzo ciekawa i spisuje się nad wyraz dobrze z wieloma młodymi perspektywicznymi zawodnikami. Następcą Łukasza Garguły powoli staje się Mateusz Cetnarski. Świetnie na prawym skrzydle spisywał się zdobywca 1 gola i 4 asyst Tomasz Wróbel, który najprawdopodobniej po sezonie odejdzie z klubu. Na lewej stronie zaaklimatyzował się równie dobry piłkarz, czyli Maciej Małkowski. Systematyczne postępy poczynili Janusz Gol oraz powołany już do kadry Jakub Tosik. Dobrze grał też Patryk Rachwał. W ataku niezastąpiony jest Mariusz Ujek, który już od dawna powinien występować w lepszym zespole. Wreszcie na wysokim poziomie zaczął grać Maciej Korzym i może w następnej rundzie być jeszcze lepszy, zresztą jak wszyscy młodzi zawodnicy, o których wspomniałem powyżej. Dawid Nowak to diament, niestety to zawodnik, który nader często ulega kontuzjom. Kiedy grał, od razu stwarzał sobie kilka znakomitych pozycji do zdobycia bramki. Przez kontuzje grał tylko 306 minut, ale udało mu się i tak zdobyć 2 gole i zanotować 2 asysty. Nie umiał ustabilizować formy Carlos Costly, który był bardzo nieobliczalny na boisku. Bełchatów ma jeszcze drugiego bardzo dobrego bramkarza Krzysztofa Kozika, jednak przegrał on rywalizację z Łukaszem Sapelą. Paweł Magdoń nie potrafił przebić się do pierwszej jedenastki, podobnie jak sprowadzony Karol Gregorek. A gdzie jest dzisiaj Janusz Dziedzic? Napastnik, który kiedyś miał swoje 5 minut chwały...
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #6 - Posted: 14 Lut 2010 13:43 Odpowiedz |
Lechia Gdańsk
Statystyka:
6. pozycja przy 7 zwycięstwach, 5 remisach i 5 porażkach. Podobnie jak Arka, Lechia zdobyła więcej punktów na wyjeździe (14) niż u siebie (12). Lechia zdobyła tylko 6 goli u siebie, co jest 3. z najgorszych wyników po Zagłębiu i Arce, a ogólna liczba 14 goli w Gdyni sprawia, że mecze musiały być nudne dla kibiców. Przez 11 kolejek ligowych żaden z napastników nie miał na koncie gola! 12 zdobytych bramek na wyjeździe to 3. topowy wynik w lidze, z kolei 7 straconych to 2. z najlepszych. 14 punktów poza domem to 3. wynik w lidze. Biało-zieloni nie potrafili wykorzystać rzutów rożnych, jednak element ten mieli znakomicie dopracowany w defensywie, gdyż stracili tak zaledwie 2 bramki. Schemat taktyczny: 4-3-3.
Analiza:
Szósta pozycja w tabeli Lechii jest obok postawy Polonii Bytom i Ruchu Chorzów jedną z 3 największych pozytywnych niespodzianek tej rundy. Zdecydowanie ogromna w tym zasługa trenera, w którego nie wierzyli sami włodarze klubu, gdyż został on tylko dlatego nominowany po zwolnieniu Jacka Zielińskiego, że wcześniej odmówiło 7 kandydatów. Mowa o Tomaszu Kafarskim (7-5-5), który od kwietnia zeszłego roku bardzo umiejętnie prowadzi swój zespół. Runda zaczęła się od mocnego uderzenia czyli dwóch zwycięstw, w derbach z Arką 2:1 oraz rekordowego 6:2 nad Cracovią. W tym najlepszym meczu jesieni gdańszczanom wychodziło każde zagranie. Jednak piłkarze zostali szybko sprowadzeni na ziemię już w kolejnej rundzie, kiedy to ulegli słabiutkiej Odrze Wodzisław i to u siebie 0:2. Później Lechia grała już bardzo w kratkę przeplatając wygrane z remisami i porażkami, przy czym należy zaznaczyć, że w 15 kolejnych rundach (z wyjątkiem jednej) w meczach z udziałem biało-zielonych padły maksymalnie tylko dwa gole na mecz. Co więcej sztuka zdobycia dwóch goli przeciwko Lechii udała się tylko wspomnianym Odrze i Cracovii, a także Legii i GKS Bełchatów. Świadczy to o bardzo wyrachowanym futbolu przypominającym nieco słynne włoskie catenaccio oparte na świetnej defensywie i zorganizowaniu wszystkich formacji i poparte przeświadczeniem, że zawsze coś się strzeli. Jednak z tym strzelaniem nie zawsze było tak dobrze, bo to jakiś rekord, żeby przez 11 kolejek suma wszystkich goli zdobytych przez napastników klubu była równa zero! Wielkie zastrzeżenia należy też skierować w stronę pracy arbitrów sędziujących pojedynki gdynian. Gol samobójczy obrońcy Zagłębia Michała Łabędzkiego padł po faulu Lukjanovsa w 90. minucie meczu. Tym samym Lechia odniosła zwycięstwo i zyskała 2 punkty. Kolejne 2 otrzymali w prezencie od sędziów po nie uznaniu prawidłowo zdobytej bramki przez Lechitę Sławomira Peszko, co przesądziło o tym, że mecz zakończył się wynikiem 0:0. Tak oto Lechia niesprawiedliwie zdobyła 4 punkty. Jednak jakby tego było mało, gdańszczanie byli najbardziej faworyzowaną przez rozjemców drużyną w lidze jeśli chodzi o rzuty karne, bo aż 4 zostały przyznane na ich korzyść, a żaden przeciwko. Jakoś trudno mi uwierzyć, żeby wszystkim kierował przypadek. Dlatego pracę arbitrów można określić krótkim stwierdzeniem: skandal! Lechia ma dwóch mocnych i pewnych w interwencjach bramkarzy: Mateusza Bąka (wypożyczonego już do portugalskiego Maritimo) i Pawła Kapsę. Ciężko jednoznacznie ocenić, który jest lepszy - obaj mieli udaną rundę. W obronie prym wiedli solidni ligowcy Krzysztof Bąk wraz Hubert Wołąkiewicz wspierani przez doświadczonego, przesuniętego z pomocy Marcina Kaczmarka, który chyba bardziej nadaje się do atakowania niż bronienia. Świetnym transferem był zakup błyskotliwego rozgrywającego Pawła Nowaka z Cracovii. Dzięki niemu Lechia ma znacznie większe możliwości kreowania akcji. Środek pola udanie zabezpieczali Karol Piątek i kapitan Łukasz Surma, który liderował całemu zespołowi, a także był bardzo groźny wykonując rzuty wolne. Niestety niewiele dobrego możemy powiedzieć o napastnikach, którzy zdobyli łącznie raptem 6 goli, a do 11. kolejki, jak już wspomniałem, ani jednego, dlatego postawę Piotra Wiśniewskiego, Pawła Buzały, Macieja Kowalczyka, Jakuba Zabłockiego czy Ivansa Lukjanovsa należy ocenić negatywnie. Ostatni wspomniany Łotysz prezentował się całkiem przyzwoicie, gdyby tylko poprawił skuteczność mógłby zostać gwiazdą drużyny. Kto wie, może na wiosnę będzie lepiej. Innym promykiem nadziei dla ataku biało-zielonych jest powrót "wiecznie kontuzjowanego" Tomasza Dawidowskiego, który zdobył upragnionego gola w Ekstraklasie po ponad 5 latach przerwy.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #7 - Posted: 14 Lut 2010 13:46 Odpowiedz |
Polonia Bytom
Statystyka:
7. pozycja przy 6 zwycięstwach, 6 remisach i 5 porażkach. Tylko jedna domowa porażka oraz mało, bo tylko 6 straconych goli. 13 zdobytych bramek w domu to 4. wynik. Taki sam zanotowały silne: Wisła, Lech oraz Jagiellonia. Polonia Bytom walczyła w końcówkach ze zmiennym szczęściem, odzyskując 3 punkty, a tracąc aż 6 po 75. minucie gry, co obok Korony i Piasta jest najgorszym wynikiem. Polonia świetnie potrafiła wykorzystywać rzuty rożne, bo aż 4 gole, to drugi rezultat w lidze. Poloniści bardzo dobrze też strzelali głową. Udało im się zdobyć tak aż 5 bramek. Schemat taktyczny: 4-5-1.
Analiza:
Była to bardzo udana runda dla drużyny z Górnego Śląska, która przez wielu była skazywana na pożarcie. W ocenie ekspertów była głównym kandydatem do spadku. Jednak bytomianie już od pierwszej kolejki zaczęli zadziwiać, kiedy to pokonali u siebie w meczu otwarcia sezonu w Polsce, GKS Bełchatów 1:0. Później Polonia spisywała się bardzo dobrze, szczególnie u siebie, gdzie nie przegrała meczu, aż do 11. rundy, kiedy to zmierzyła się w derbowym pojedynku z odwiecznym rywalem Ruchem Chorzów, w którym to Poloniści ponieśli nieznaczną porażkę 0:1. Wtedy jakby wszystko się zacięło i od tej pory bytomianie nie prezentowali się tak wyśmienicie, jak wcześniej. W 6 ostatnich kolejkach nie potrafili wygrać meczu. Najlepszymi meczami były remis 1:1 z Wisłą Kraków w Sosnowcu oraz zdemolowanie Piasta Gliwice 4:0, a całkiem bez wyrazu zaprezentowali się piłkarze w ostatnim remisowym meczu z Odrą Wodzisław 1:1. Podobnie jak w przypadku Lechii Gdańsk czy Ruchu Chorzów, kluczem do sukcesu jest znakomity - jak na polskie realia - trener z Ukrainy Jurij Szatałow (6-6-5), który wcielił w życie własną wizję i skompletował bardzo ciekawy skład, mając do dyspozycji jeden z najniższych budżetów w lidze. Piłkarze bardzo szybko zaczęli się rozumieć na boisku i tworzą bardzo zgrany kolektyw. W czym tkwi siła Polonii? Przede wszystkim we właściwej selekcji zawodników. Szatałow skorzystał z usług tylko 21 graczy, z tego właściwie grało 15, a 6 zaliczyło kilka epizodów. Świetnie na bramce spisywał się wypożyczony z Legii, były gimnastyk Wojciech Skaba. Obrona grała dobrze, jednak nie ma tam jakiegoś zdecydowanego lidera, choć wyróżniał się Adrian Klepczyński. Zdecydowanie siła zespołu opiera się na pomocy, gdzie mamy wielu ciekawych graczy, poczynając od zadziornego i walecznego górala Tomasza Nowaka, czy precyzyjnie podającego Rafała Grzyba, który od nowego sezonu będzie graczem Jagiellonii. Bardzo dobrze grał powracający z Grecji wszechstronny Szymon Sawala. Najczęściej w lidze, bo aż 13-krotnie zmienianym zawodnikiem był Marcin Radzewicz, jednak jego wkład w sukces też należy docenić. Z kolei dwoma najlepszymi zawodnikami byli rozumiejący się niemal bez słów Słowacy: Miroslav Barcík i Marek Bažík. Coraz mniejsza jest rola najstarszego zawodnika ligi Jacka Trzeciaka (37 lat, 259 dni) jednak kiedy grał, podkręcał on zespół do ataków. Sporo zamieszania także siał szybki Piotr Tomasik, jednak brakuje mu jeszcze spokoju w grze. Polonia w ataku bazowała na jednym napastniku, którym był Grzegorz Podstawek. Zdobył on 5 goli, jednak wszystkie w pierwszych połowach meczów, co mogłoby świadczyć, że nie jest on silnym psychicznie zawodnikiem i nie potrafi przechylić szali zwycięstwa pod koniec spotkania, kiedy drużyna gra pod presją czasu. Kontuzja trochę przystopowała Michała Zielińskiego i nie grał on olśniewająco. Jedynym największych rozczarowań była postawa doświadczonego ligowca Ireneusza Kowalskiego, którego już nie zobaczymy w barwach bytomian. Co jeszcze charakteryzuje Polonię? Czysta gra, tylko 18 żółtych kartek, zero czerwonych i zakaz trenera co do stosowania wślizgów - podobno kara grzywny 200 zł, za każde niepotrzebne takie zagranie. Nie zapominajmy, że to też dobry sposób na dostanie się do europejskich pucharów jako drużyna z klasyfikacji Fair Play, której to bytomianie zdecydowanie przewodzą.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #8 - Posted: 14 Lut 2010 13:48 Odpowiedz |
Śląsk Wrocław
Statystyka:
8 pozycja przy 6 zwycięstwach, 5 remisach i 6 porażkach. Podobnie jak Jagiellonia, Śląsk grał bardzo dobrze u siebie 6-2-1, co jest drugim wynikiem i fatalnie na wyjazdach 0-3-5. Zdobycie 5 goli w meczach wyjazdowych oznacza, że Śląsk uzyskał, po Cracovii i Legii, trzeci z najgorszych wyników. Na pierwsze zwycięstwo poza domem Śląsk wciąż czeka, ale i tak rekordzistą pod tym względem jest Jagiellonia. Z kolei pięć straconych u siebie bramek, to obok Ruchu i Jagiellonii drugi w lidze najlepszy wynik. Śląsk podobnie jak Piast nie potrafił grać skoncentrowany do końca, czyli po 75. minucie i w ten sposób stracił 4 punkty w tej rundzie. Nie potrafił też wykorzystać rzutów wolnych pośrednich i nie zdobył w ten sposób żadnego gola. Schemat taktyczny: 4-5-1.
Analiza:
Pierwsze 3 mecze rundy należy ocenić pozytywnie, jednak im dalej w sezon, tym drużyna spisywała się coraz gorzej, a udało się otrząsnąć dopiero pod koniec rundy. Wszystko zaczęło się dobrze, od łatwego zwycięstwa nad Cracovią 2:0. Aczkolwiek należy stwierdzić, że "Pasy" były wtedy w wielkim dołku, na co wskazuje tęgie lanie, które dostali od Lechii już w następnej kolejce - wynik 2:6! Kiedy Śląsk zmierzał po kolejne 3 punkty w meczu z Polonią Warszawa, nagle stracił 2 gole w 90. minucie! Później udało się jeszcze wygrać z Polonią Bytom i przyszedł kryzys. Od połowy sierpnia do połowy października drużyna z Wrocławia zanotowała 3 porażki i 4 remisy, natomiast udało się przełamać dopiero w meczu z Zagłębiem. Sam trener Tarasiewicz (6-5-6) przyznał się do błędu, że źle przygotował swoich graczy do rundy, narzucając im zbyt wielkie obciążenia treningowe. Wszystko to mogliśmy zaobserwować oglądając mecze Śląska - zmęczenie, wolne konstruowanie akcji, słaba motoryka. Śląsk w niczym nie przypominał drużyny z poprzedniego sezonu, grając jakby na zaciągniętym hamulcu. Dopiero pod koniec rundy drużyna zaczęła prezentować lepszy futbol, ogrywając słabszych od siebie: Piasta i w najlepszym meczu sezonu Odrę 4:0. Niesamowitą dramaturgię miał także rewanż z Polonią Warszawa, gdyż tym razem Śląsk rozstrzygnął na swoją korzyść wynik golem w 90. minucie. Najsłabiej piłkarze zagrali z Wisłą Kraków, przegrywając zdecydowanie 1:3. Motorem drużyny był Sebastian Mila, jednak przez długi czas był kontuzjowany i jego brak był nad wyraz odczuwalny. Niestety nie jest to już tej samej klasy zawodnik co przed wyjazdem za granicę z Groclinu. Podobnie można by rzec o Łukaszu Madeju, którego stać na więcej. Pozytywnym duchem drużyny był kapitan Antoni Łukasiewicz, który bardzo wierzy w swoich kolegów i zawsze starał się walczyć jak mógł najlepiej. Nad wyraz dobrze spisywał się obrońca Amir Spahić. Na plus należy też ocenić poczynania Piotra Celebana oraz bramkarza Wojciecha Kaczmarka. Najcenniejszym piłkarzem obok Mili jest Vuk Sotirović, który jest bezkonkurencyjny jeśli chodzi o skuteczność w przeliczeniu na czas gry. Trapiony kontuzjami Serb w tym sezonie wystąpił zaledwie w pięciu spotkaniach (tylko 270 minut), a strzelił aż pięć bramek, co daje imponującą przeciętną: jedna bramka na 54 minuty gry! Jednak zdecydowanie dłuższa jest lista piłkarzy, którzy grali przeciętnie lub wręcz fatalnie. Najbardziej zawiedli: Jarosław Fojut (tylko 536 minut na boisku poparte słabą grą to zdecydowanie za mało jak na byłego gracza Boltonu, mającego problemy zdrowotne), Sebastian Dudek nie imponował taką formą jak w poprzednim sezonie, a Janusz Gancarczyk i Marek Gancarczyk (grał tylko 7 razy, później kontuzjowany) nie stanowili wsparcia dla ataków bocznymi sektorami boiska. Fatalnie wypadł napastnik Tomasz Szewczuk, który zdobył tylko 1 gola w 17 meczach. Co to za pożytek z takiego snajpera dla drużyny? We Wrocławiu apetyty na sukces były znacznie większe, dlatego należy ocenić, że nie była to udana runda dla piłkarzy Śląska. W poprzednim sezonie Wrocławianie uplasowali się na 6. pozycji w tabeli, dlatego teraz marzono o poprawie tej pozycji. Jednak ciężko tego dokonać bez robienia znaczących transferów, ciągle grając tym samym, wyeksploatowanym już składem.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #9 - Posted: 14 Lut 2010 13:51 Odpowiedz |
Cracovia Kraków
Statystyka:
9 pozycja 5 zwycięstw 5 remisów i 7 porażek. Cracovia strzeliła tylko 13 goli co obok Polonii Warszawa i Odry Wodzisław jest najgorszym wynikiem w lidze. Szczególnie tragicznie wyglądało to na wyjazdach, gdzie krakowianie ustrzelili tylko 3 gole, ale z drugiej strony stracili tylko 7 co jest ex quo 2-gim obok Wisły Kraków i Lechii Gdańsk wynikiem w lidze. Cracovia nie miała pomysłu jak sforsować obronę przeciwnika po rzutach rożnych i nie zdobyła ani jednej bramki w ten sposób. Za to straciła aż 6 po stałych fragmentach. Plusem są 2 gole zdobyte po rzutach wolnych pośrednich. Schemat taktyczny: 4-3-3
Analiza:
Cracovia rozpoczęła sezon z trenerem Arturem Płatkiem (0-0-2) i po pierwszych dwóch kolejkach można było śmiało sądzić, że jest to jedna z najgorszych drużyn w lidze. Porażki 0:2 ze Śląskiem i totalny blamaż z Lechią u siebie, czyli w Sosnowcu 2:6 zakończył współpracę krakowskiego klubu z tym szkoleniowcem. Wtedy prezes Filipiak w końcu sięgnął po odpowiedniego trenera, którym jest Orest Lenczyk (5-5-5) i już w pierwszym meczu Craxa zanotowała sensacyjny wynik 0:0 remisując na wyjeździe z Legią, a w kolejnej rundzie sprawiła jeszcze większą sensację pokonując mocnego Lecha 1:0. Wydawać by się mogło, że wszystko zostało poukładane w mgnieniu oka, jednak tak się nie stało. Cracovia dalej raziła nieporadnością i przez okres 2 miesięcy (września i października) nie potrafiła wygrać w lidze doznając 4 remisów i 4 porażek. Jednak w końcu przyszło przebudzenie i praca szkoleniowca zaczęły przynosić efekty. Kolejne 4 zwycięstwa to wynik którego nikt się nie spodziewał, z najlepszym rezultatem tej rundy zwycięstwem na Wisła 1:0 i to w Sosnowcu liczonym jako wyjazdowe pierwsze od 50 lat z rywalem zza miedzy. Niewątpliwie wpływ na poczynania Cracovii miał fakt, że wszystkie mecze domowe rozgrywała w Sosnowcu, a poczynania piłkarzy śledziło średnio zaledwie 500 fanów. Wraz z przyjściem Lenczyka do klubu zawitali Radosław Matusiak oraz Michał Goliński obaj piłkarze z wielkim potencjałem na miarę reprezentacji narodowej, którzy już w tej rundzie okazali się mocnymi punktami Cracovii, a w następnej będą zapewne jeszcze lepsi. Poza wpadkami na początku rundy dobrze spisywał się bramkarz Marcin Cabaj, obrońca Łukasz Derbich, pomocnik Mateusz Klich, a przede wszystkim zabłysnął Mariusz Sacha, zdobywca 4 goli przed którym rysuje się ciekawa przyszłość. Zdecydowanie więcej spodziewano się po Pawle Sasinie, powoływanym na wyrost do kadry Piotrze Polczaku, Łukaszu Mierzejewskim, a także liderze drużyny z poprzedniego sezonu, Dariuszu Pawlusińskim. Wielkim pechowcem był Bartosz Ślusarski, który rundę miał z głowy przez ciężką kontuzję. Cracovia była jedyną drużyną, która nie wystawiła żadnego obcokrajowca.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #10 - Posted: 14 Lut 2010 13:52 Odpowiedz |
Jagiellonia Białystok
Statystyka:
10 pozycja 6 zwycięstw 8 remisów i 3 porażki. Tylko 10 pozycja jest spowodowana -10 punktami jakie klubowi odjęto za udział w procederze korupcyjnym. Gdyby nie to drużyna znalazłaby się na 6-tej pozycji w lidze. Jaga grała bardzo dobrze u siebie 6-2-1 i słabiutko na wyjeździe 0-6-2. Przegrać tylko 2 razy na wyjeździe to przecież dobry wynik, lecz Jagiellonia nie odniosła zwycięstwa na obcym terenie już od 31 spotkań czyli od 2 sezonów! Jak tak dalej pójdzie, to piłkarze zapiszą się w księdze rekordów Guinessa. Jaga potrafiła 3-krotnie zdobyć gola po rzutach rożnych. Jednak już po rzutach wolnych pośrednich, czy po strzałach z dystansu ta sztuka nie udała się w tej rundzie. Jagę należy pochwalić za znakomitą statystykę: 0 straconych goli po strzałach głową. Schemat taktyczny: 4-4-2
Analiza:
Jagiellonia rozpoczęła sezon od mocnego uderzenia, bo już po 4 kolejkach odrobiła 10 ujemnych punktów, które klub otrzymał za udział w procederze korupcyjnym. Jednak piłkarze chyba zbyt szybko uwierzyli, że w prosty sposób uda im się uniknąc degradacji. Zanotowali wspaniałą serię 6 gier bez straty gola, choć w 4 meczach padł wynik 0:0. Seria skończyła się blamażem w Chorzowie gdzie Jagiellonia poległa 2:5. „Żubry”, jak już wspomniałem, nie potrafili ograć nikogo na wyjeździe. Najlepszym wynikiem tej rundy było domowe zwycięstwo nad Legią 2:0. Im dłużej trwała runda, tym gra wyglądała coraz gorzej, widać było jak ważny był dla trenera szczególnie start zmagań. Kluczowymi piłkarzami Jagiellonii byli Tomasz Frankowski (8 goli) oraz Kamil Grosicki (3 gole). Można powiedzieć, że byli najgroźniejszym duetem atakujących w lidze obok Andrzeja Niedzilana i Artura Sobiecha. Frankowski dzięki swojemu doświadczeniu boiskowemu, sprytowi i cwaniactwu rozbijał obronę, a Grosicki dzięki niesamowitej szybkości siał popłoch w szykach defensywy gości. Trudno uwierzyć, że Legia oddała go tak lekką ręką, ale patrząc na historię Roberta Lewandowskiego widać, że w stolicy brakuje ludzi z wyobraźnią. Frankowski udowodnił, że ma silną psychikę, pokonując bramkarza przeciwników aż 5 razy po przerwie. Jednak na tym nie koniec silnych stron klubu. Jaga ma niesamowicie mocną pomoc z wiodącym playmakerem w Ekstraklasie Brazylijczyku Bruno, a także świetnym w odbiorze, defensywnym pomocniku, także z kraju kawy Hermesie, oraz ciekawym skrzydłowym, Dariuszu Jareckim. Dzięki bardzo dobrej grze w obronie, w której wiodącymi postaciami są tu kolejni obcokrajowcy Andrius Skerla, Pavol Staňo, Thiago, Alexis, a także Polak Igor Lewczuk, świetną serie zanotował młodziutki bramkarz Sandomierski z 555 minutami bez straty gola, czyli w 6 meczach zachował czyste konto. Dobrymi jokerami w talii byli Remigiusz Jezierski oraz Marco Reich. Kłopoty bogactwa są też na pozycji bramkarza, gdzie występują młodzi Rafał Gikiewicz, Grzegorz Sandomierski oraz doświadczony Grzegorz Szamotulski. To bardzo perspektywiczna drużyna, która ciągle czyni postępy w grze. Główna w tym zasługa trenera Michała Probierza, który przepracował całą rundę i jego pozycja w klubie jest niezagrożona. Kto zawiódł? Na pewno Vahan Gevorgyan, który nie potrafił przebić się do pierwszego składu i nie zdobył gola. Tylko 6 razy i 334 minuty zagrał utalentowany obrońca Krzysztof Król, niewiele więcej kontuzjowany Paweł Zawistowski. Jagiellonia miała największy udział zawodników zagranicznych - ponad 50%!
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #11 - Posted: 14 Lut 2010 13:54 Odpowiedz |
Piast Gliwice
Statystyka:
11 pozycja 4 zwycięstwa 4 remisy i 9 porażek. Drugi po Koronie najgorszy wynik jeśli chodzi o gole stracone aż 29 i podobnie jak Kielczanie 5 miejsce jeśli chodzi o bramki zdobyte. Piast miał wielkie problemy na wyjazdach, przegrywając aż 6-krotnie, co też jest najgorszym obok Polonii Warszawa i Odry Wodzisław wynikiem w tej statystyce. Piastowi definitywnie zabrakło koncentracji w końcówkach bo aż 6 punktów uciekło w ten sposób. Fatalnie także było kiedy rywale mieli stały fragment gry, aż 7 straconych goli; to po Polonii Warszawa najgorszy wynik w lidze, a 6 straconych po strzałach głową to też słaby wynik. Jeden pozytyw to 2 gole zdobyte po rzutach wolnych pośrednich. Schemat taktyczny: 4-5-1
Analiza:
Przeciętna runda dla drużyny ze Śląska ,jednak co ważne, jest to pierwszy klub patrząc od dołu tabeli, który nie dokonał zmiany na stanowisku szkoleniowca. Waldemar Fornalak (4-4-9) mógł spać spokojnie mimo, że klub wcale nie notuje świetnych rezultatów. Jednak zważając na możliwości finansowo-sportowe obecna pozycja nie jest złym wynikiem. Piast po dwóch porażkach z Lechem i Ruchem odniósł 3 zwycięstwa pod rząd, co jest wynikiem godnym odnotowania gdyż nie zdarza to się często tej drużynie. Jednak dwa z tych zwycięstw były nad Zagłębiem 4:1 w najlepszym meczu rundy, oraz Odrą czyli outsiderami ligi. Zaskakujące na pewno są zwycięstwa nad GKS oraz Polonią Warszawa. Piast nie miał już tak szczelnej defensywy jak w poprzednim sezonie, gdzie świetnie bronił Grzegorz Kasprzik dlatego strata 29 goli to słaby wynik. Najbardziej spektakularna porażka to 0:4 z Polonią Bytom. Piastunki starały się jak mogły, jednak kilka naprawdę dobrych ofensywnych pomysłów to za mało jeśli się chce znaczyć w lidze coś więcej. Bardzo duża schematyczność w atakach i brak lidera środkowej formacji to najbardziej raziło w oczy w meczach z udziałem gliwiczan. Piast jest w serii 8 meczów bez wygranej. Zawodnikiem najczęściej wchodzącym z ławki i to w całej lidze, był napastnik Roman Maciejak, któremu udało się w ten sposób wystąpić w aż 15 meczach. Natomiast, jeśli chodzi o obcokrajowców to w Piaście wystąpił tylko jeden Lumír Sedláček. Wiodącą postacią pozostał Kamil Glik ,obrońca, który szlify piłkarskie zdobywał przez pewien czas w głębokich rezerwach Realu Madryt. Jednak zdarzyło mu się kilka fatalnych błędów, które zakończyły się bramką dla rywali. Paweł Gamla liderował w środku pola i była to jego najlepsza runda w karierze, okraszona pięknym golem nominowanym nawet do bramki roku wg Canal+. Niestety, jest to już wiekowy zawodnik. Wyróżnić należy młodych zdolnych Jakuba Smektałę, oraz Kamila Wilczka, którzy powinni poczynić postępy w kolejnej rundzie. Pewnym punktem jak grał, był też zdobywca 5 goli Sebastian Olszar. Przyzwoicie grali Maciej Michniewicz, Mariusz Muszalik, Jakub Biskup oraz Sławomir Szary. Natomiast fatalna to była runda dla niegdyś dobrego ligowca Damiana Seweryna, który zagrał tylko jeden mecz, oraz dla bramkarzy Jakuba Szmatuły oraz Rafała Kwapisz; dlatego pozyskanie jeszcze w trakcie rundy doświadczonego Macieja Nalepy może okazać się dobrym ruchem.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #12 - Posted: 14 Lut 2010 13:57 Odpowiedz |
Arka Gdynia
Statystyka:
12 miejsce przy 3 zwycięstwach 6 remisach i 8 porażkach.Mecze w Gdyni były najnudniejsze dla fanów, gdyż na tym stadionie padło tylko 11 bramek; co ciekawe najwięcej goli padło na stadionie drużyny, która ma taki sam bilans ogólny jak Arka, czyli Korony. Arka u siebie wygrała tylko raz. Co ciekawe, więcej punktów zdobyła na wyjeździe (8) niż u siebie (7). Arka odzyskała aż 4 punkty po 75 minutach gry. Strzeliła 2 gole bezpośrednio po rzutach rożnych, nie potrafiła natomiast wykorzystać atutu gry głową i zdobyła tylko 1 gola w ten sposób. Schemat taktyczny: 4-4-2
Analiza:
Marek Chojnacki (0-0-3), który utrzymał gdynian w lidze, rozpoczął sezon, jednak po 3 porażkach musiał odejść. Zastąpił go Dariusz Pasieka(3-6-5), który trenerskie nauki pobierał w Niemczech. Jak pokazał sezon, była to zmiana na plus gdyż żółto-niebiescy momentami prezentowali ciekawy futbol grając pressingiem, krótką wymianą podań. Jednak w dużej mierze mecze Arkowców były nastawione na walkę o każdy metr boiska a nie na strzelanie goli. Po pierwszym meczu i spodziewanej porażce 0:1 z Wisłą, w kolejnych 2 miesiącach - wrześniu i październiku Arka przegrała tylko raz z Polonią Bytom na wyjeździe, notując przy tym serie 3 zwycięstw i 4 remisów. Końcówka rundy już nie była tak dobra, gdyż Arka zremisowała 2 mecze i przegrała 3, więc pozostaje w serii 5 meczy bez wygranej. Ciężko jest wskazać jakiś wybitny mecz, czy też sromotną porażkę Arki w tej rundzie. Na słowa pochwały zasługuje świetnie broniący Andrzej Bledzewski. Uratował on wiele punktów w tej rundzie dla Arki; jak na kapitana przystało dobrze prezentował się Bartosz Ława, który szarpał do przodu przy każdej akcji ofensywnej, a najgroźniejszym ogniwem w ataku był Przemysław Trytko i kiedy nie grał bardzo go brakowało w drużynie. Mateusz Siebert pokazał, że wiele się nauczył w szkółce francuskiego Metz i może grać jeszcze lepiej. Niepotrzebnie wystawiani byli obcokrajowcy Lubomir Lubenow, Tadas Labukas oraz Stojko Sakalijew, którzy zdobyli raptem 1 gola i zaliczyli 2 asysty i w niczym nie są lepsi od polskich piłkarzy. Zdecydowanie więcej obiecywano sobie w Gdyni po Marcinie Wachowiczu czy Filipie Burkhardtcie. Arka ma kilku wiekowych piłkarzy, którzy powoli odchodzą w zapomnienie, jak Tomasz Sokołowski II , Bartosz Karwan, Dariusz Ulanowski , Grzegorz Niciński i kolejna runda będzie dla większości z nich ostatnią w Ekstraklasie.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #13 - Posted: 14 Lut 2010 13:59 Odpowiedz |
Korona Kielce
Statystyka:
13. miejsce przy 3 zwycięstwach 6 remisach i 8 porażkach. Korona straciła aż 30 goli co jest najgorszym rezultatem w lidze, ale każdy mecz był bramkowym widowiskiem, gdyż w Kielcach padły aż 32 bramki. Pod względem zdobytych goli Korona jest na 5. miejscu jednak aż 71 proc. zdobyła ich grając u siebie, co z kolei jest 2., po Legii, wynikiem w lidze. Korona jest najostrzej grającą drużyną w lidze obok Odry Wodzisław (40 żółtych i 5 czerwonych kartek). Korona walczyła do końca zdobywając 4 punkty po 75. minucie, z drugiej strony straciła aż 6. Stałe fragmenty gry to bardzo dobrze wyćwiczony schemat - aż 3 gole padły bezpośrednio po rzutach rożnych, a 3 kolejne po rzutach wolnych pośrednich. 6 goli potrafili strzelić głową, co jest 3. wynikiem w lidze, a aż 5 po strzałach z dystansu, czyli zza pola karnego, co z kolei jest najlepszym wynikiem w lidze. Schemat taktyczny: 4-4-2
Analiza:
To była bardzo dziwna runda dla piłkarzy z Kielc. Wszystko zaczęło się fantastycznie od pogromu faworyzowanej Polonii Warszawa 4:0 u siebie, jednak piłkarze szybko zostali sprowadzeni na ziemię już w następnej kolejce, kiedy to zostali rozgromieni przez Lecha Poznań 0:5 u siebie! Później Korona potrafiła pokonać tylko słabiutką Odrę i bardzo szczęśliwie wygrać z Piastem Gliwice (0:2). Marek Motyka (3-4-7) ustawił drużynę bardzo ofensywnie, więc każdy mecz u siebie był bardzo interesujący w wykonaniu kielczan. Takiej ilości goli nie widzieli kibice na żadnym innym stadionie. Jednak brakowało piłkarzy z charakterem i doświadczeniem ligowym dlatego szkoleniowiec ściągnął 3 stranieri: Edsona, Nikole Mijailovića, Aleksandra Vukovića. Mieli to być „boiskowi rozbójnicy”, których zadaniem było podniesienie poziomu agresji i determinacji, w walce o ligowe punkty. Jednak przybyli do drużyny zupełnie nieprzygotowani dlatego pożytek z nich był średni. Korona grała nonszalancko nie zważając na tyły, stąd też nieszczęśliwie przegrywała w końcówkach, jak chociażby z Arką 1:2 czy remisowała - jak z Zagłębiem 3:3 czy Śląskiem 1:1 u siebie. Potrafiła jednak też uratować wynik w ostatnich minutach z Lechią czy Polonią Warszawa na wyjeździe 2 razy po 1:1. Nie potrafiła wytrzymać presji i nawet prowadząc na Legii przez 30 minut 1:0 przegrała ostatecznie 2:5 czy z Wisła 2:3 grając w obu meczach w dziewiątkę, a piłkarzami, którzy chcieli zaimponować swoim byłym pracodawcą a ostatecznie nie wytrzymali nerwowo byli Vukovic w meczu z Legią i Mijailovic w meczu z Wisłą. Najistotniejszym czynnikiem, który przyczynił się do zwolnienia Marka Motyki było szczególnie tracenie bramek w końcówkach meczu u siebie. Kiedy to ostatecznie Korona nie wygrała z niżej notowanym Zagłębiem włodarze zdecydowali się na nowego trenera Marcina Sasala (0-1-1), który pokazał się z dobrej strony w I-lidze ze swoimi podopiecznymi z Ząbek, a także nieznacznie bo 3:4 po dogrywce uległ właśnie Koronie w Pucharze Polski. Do bilansu możemy zaliczyć również remis z Ruchem gdyż to on był architektem tego sukcesu jakim niewątpliwie był wynik 0:0. Podobnie jak w Polonii, po przyjściu Bakero, także i tu postawiono na defensywę dlatego Korona w 3 meczach straciła rapem 3 gole, w poprzednich 14 aż 27. Nawet grając z Lechem niewiele brakowało do remisu, gdyż Kolejorz rozstrzygnął losy meczu dopiero po 70. minucie. Kto nie zawiódł? Na pewno Edi Andradina, który jest mózgiem zespołu, zdobył 4 gole i zaliczył najwięcej w lidze asyst obok Pawła Brożka i Peszki bo aż 7. Innym, który nie zawiódł to ostoja defensywy Hernani. Jacek Markiewicz strzelił pięknego gola z rzutu wolnego i też kiedy grał często prezentował przy tym niezły poziom. Natomiast Paweł Sobolewski nie potrafił ustabilizować formy na wysokim poziomie i często był zmieniany. Nowy trener postawił też na nowego bramkarza. Radosława Cierzniaka zastąpił Zbigniew Małkowski, który w przeszłości był w kilku dobrych zagranicznych drużynach jak Feyenoord czy Hibernian i może w kolejnej rundzie okazać się silnym punktem drużyny. Jednak dwóch zawodników, których należałoby wyróżnić to młodzi i zdolni - powołany do reprezentacji Jacek Kiełb oraz reprezentant U23 Cezary Wilk obok Ediego najskuteczniejszy strzelec drużyny. Kto zawiódł? Zdecydowanie Edson, który nie nadawał się do gry, Cierzniak puszczający średnio 1,5 gola na mecz, Mariusz Zganiacz nie prezentuje tych walorów co dawniej, a jakby zapomnieli jak się gra młodzieżowi mistrzowie do lat 17 z roku 1999 Kamil Kuzera oraz Łukasz Nawotczyński grający bardzo mało. Korona jest w fatalnej passie 9 meczów bez zwycięstwa.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #14 - Posted: 14 Lut 2010 14:01 Odpowiedz |
Polonia Warszawa
Statystyka:
14. pozycja w lidze przy 4 zwycięstwach 3 remisach i aż 10 porażkach. Jedynie Odra zanotowała ich więcej (12). Bardzo mało zdobytych bramek bo tylko 13, co jest drugim z najgorszych wyników w lidze nie wystawia dobrego świadectwa napastnikom. Najwięcej, obok Zagłębia, zawodników zagrało w barwach Polonii Warszawa bo aż 27. Przeciwko Polonii podyktowano aż 3 karne natomiast na jej korzyść ani jednego. Polonia zdobyła 3 punkty po 75. minucie gry a straciła 4. Dużo, bo 4 gole, zostały zdobyte z dystansu. Jednak to co kłuje w oczy to fatalne zachowanie piłkarzy przy stałych fragmentach gry. Polonia lideruje w niechlubnej klasyfikacji, bo aż 8 bramek straciła po stałych fragmentach, dodatkowo piłkarze Czarnych Koszul nie potrafią się zachować kiedy przeciwnik strzela głową (aż 9 goli padło w ten sposób). Schemat taktyczny: 4-5-1.
Analiza:
Kto był największą gwiazdą Polonii w tej rundzie? Oczywiście prezes Józef Wojciechowski, a wszystko za sprawą żonglerki, którą uprawiał rotując trenerami. A było to tak. Sezon rozpoczął się fatalnie od 0:4 w Kielcach co było niespodzianką. Później drużyna zanotowała zwycięstwo nad Śląskiem strzelając 2 gole w końcówce, kolejno dość sensacyjnie strzeliła 2 gole w końcówce meczu z Lechem i gdy wydawało się, że złapała właściwy rytm grając jako faworyt z Lechią u siebie, znów poniosła porażkę. Jacek Grembocki (bilans: 2-0-2), który w ostatnich minutach poprzedniego sezonu dzięki bramce Daniela Mąki wprowadził drużynę do eliminacji Ligi Europejskiej, musiał podobnie jak poprzedni szkoleniowiec - „Bobo” Kaczmarek - po meczu z Lechią pakować manatki. Kolejnym trenerem został dobrze znany w Polsce Słowak Dusan Radolsky (1-1-6) i jak się miało okazać, była to zmiana na gorsze. Drużyna jakby zatraciła wolę walki i atuty w ofensywie, którymi zaimponowała w dwóch wspomnianych meczach ze Śląskiem i Lechem. 3 zdobyte gole w 8 meczach wystawiają fatalne świadectwo trenerowi. W końcu kontrowersyjny właściciel zdecydował się na odważny, lecz jak się miało okazać bardzo dobry (szczególnie pod względem marketingowym) krok, ściągnął do Polski byłego gracza Barcelony José María Bakero (1-2-1), z którym podpisał krótki 4 meczowy kontrakt. Musiała zadziałać magia nazwiska, bo Czarne Koszule jakby na nowo uwierzyły w siebie i już w pierwszym meczu w derbach stolicy urwały punkt Legii Warszawa remisując 1:1. Widać na co szczególnie postawił Hiszpan, była to obrona, która zaczęła grać kolektywniej podwajając krycie w krytycznych sytuacjach. Polonia zagrała w tych 4 meczach systemem zero-jedynkowym notując jeszcze jeden remis z Koroną 1:1 oraz zwycięstwo nad Polonią Bytom 1:0 i porażkę 0:1 ze Śląskiem. Drużynie na pewno brakuje koncentracji gdyż w meczach z Koroną i Śląskiem stracili bramki w 90 minucie! Czyli 4 punkty uciekły, które mogły wywindować zespół na 10. pozycję. Jednak wszystko przed graczami Polonii do zrobienia gdyż kontrakt został przedłużony z hiszpańskim szkoleniowcem i drużyna powinna piąć się w górę tabeli gdyż obecna pozycja jest zdecydowanie poniżej poziomu sportowego tej ekipy. Drużyna miała w składzie aż 9 napastników, a zdobyła tylko 13 goli. Wielkim nieporozumieniem było sprowadzenie Węgra Tamás Kulcsára a i pozostali nie pokazali jeszcze pełni swoich możliwości szczególnie Milan Nikolić oraz Marcelo Sarvas, którzy jeśli przepracują zimę mogą być kluczowymi graczami w rundzie wiosennej. Kilku kluczowych dla defensywy graczy borykało się z kontuzjami jak chociażby Tomasz Jodłowiec, Radek Mynář, Igor Kozioł a Jarosław Lato został wyrzucony z klubu za udział w aferze korupcyjnej. Zawiedli na pewno Michał Chałbiński (tylko 1 gol w 8 meczach), Filip Ivanovski (3 gole to stanowczo za mało jak na kogoś kto był już bliski transferu do Niemiec), Jacek Kosmalski (0 bramek), zniknął całkowicie Daniel Mąka nominowany rok wcześniej do tytułu „Odkrycia Roku” tygodnika „Piłka Nożna”, a Łukasz Trałka gra jeszcze znacznie poniżej swojego potencjału. Natomiast należy pochwalić pewnego w bramce Sebastiana Przyrowskiego oraz w defensywie Piotra Dziewickiego. Przebłyski dobrej gry mieli wspomniani już Sarvas i Nikolic. Na dobrym poziomie kiedy byli zdrowi grali Tomasz Jodłowiec, Radek Mynář, a odkryciem kolejnej rundy może okazać się młody Damian Jaroń.
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #15 - Posted: 14 Lut 2010 14:06 Odpowiedz |
Zagłębie Lubin
Statystyka:
Przedostatnie, 15. miejsce, w tabeli z dorobkiem 3 zwycięstw 5 remisów i 9 porażek. Tylko jedno zwycięstwo u siebie na pięknym nowym stadionie i najgorszy bilans (6 punktów) zdobytych w domu. Najmniej strzelonych goli u siebie (4) i najwięcej, obok Piasta, straconych na wyjeździe (17). Jednak dzięki 3 remisom więcej niż Odra, Zagłębie nie jest na ostatniej pozycji w tabeli. Najwięcej zawodników obok Polonii Warszawa zagrało właśnie w barwach Zagłębia bo aż 27. Miedziowi nie potrafili wykorzystać stałych fragmentów i tylko jeden gol padł po rzucie rożnym, także tylko jeden gol został strzelony głową. Podobnie jak Polonia Warszawa, lubinianie mają wielkie problemy jeśli chodzi o upilnowanie rywali pod swoją bramką. Sześć goli stracili ze stałych fragmentów, a 6 kolejnych po strzałach głową, to zdecydowanie za dużo. Schemat taktyczny: 4-3-3
Analiza:
Początek sezonu nie zapowiadał, że ta runda może zakończyć się tak dobrze. Były już trener Lesiak nie sprawdził się w polskiej lidze i mimo sporego doświadczenia zdobytego w pracy zagranicą w Austrii, nie poradził sobie w Ekstraklasie. Drużyna grała bardzo słabo i zanosiło się, że poniesie same porażki. Trener nie potrafił dogadać się z zawodnikami, obwiniał ich za słabe wyniki, co na pewno przyczyniło się do jego rychłego zwolnienia. Bilans Lesiaka jest jednoznaczny 0-0-5 przy bramkowym 2:15 pogromy 0:4 z Legią, 1:4 z Wisła jeszcze można było jakoś zrozumieć, ale 1:4 z Piastem to już była katastrofa. Wtedy właśnie włodarze klubu wykonali krok, który był kluczowy dla klubu. Z dniem 1 września zatrudnili Franciszka Smudę. Obecny już trener kadry odmienił zespół nie do poznania. W ostatnim dniu okienka transferowego sprowadził 2 czarnoskórych zawodników - Martinsa Ekweme i Mahmadue Traore (4 gole). Obaj okazali się wielkimi wzmocnieniami, szczególnie Traore, który grał w 1-ligowym Gorzowie, a w chwili obecnej jest już jednym z najlepiej grających napastników ligi. Ma trener Franciszek nosa do czarnoskórych piłkarzy. Pewnie niewielu już pamięta, ale to on sprowadził Kalu Uche do Krakowa choć dopiero po jego zwolnieniu i pod wodzą Henryka Kasperczyka jego talent eksplodował. Pierwszy mecz pod wodzą Smudy okazał się zwycięski i Zagłębie niespodziewanie wygrało z Polonią Warszawa na wyjeździe 1:0 przy czym trenera okrzyknięto: „Smuda czyni cuda”. Kolejne wyniki pokazały, że drużyna ma jednak potencjał by grać jak równy z równym z pozostałymi drużynami. Naprawdę piłkarze mieli pecha, że zremisowali z GKS, a i porażka z Lechią to wielki błąd sędziów, gdyż Lukjanovs faulował obrońcę gości. Zagłębie w niewielkich rozmiarach przegrało z Lechem i Wisłą tylko 0:1 oraz zremisowało 0:0 z Legią. Kto jeszcze, oprócz dwóch wspomnianych zawodników, zasłużył na wyróżnienie? Na pewno lewy obrońca Costa Nhamoinesu, przebudził się w końcu Ilijan Micanski (4 gole) dysponujący wielkim instynktem snajperskim, stabilnie grał Aleksander Ptak oraz Michał Stasiak. Ma szanse grać lepiej Dawid Plizga, który grał zbyt czytelnie i wolno. Największym rozczarowaniem jest bardzo kiepska forma Szymon Pawłowskiego, a Piotr Świerczewski nie okazał się godnym następcą sprzedanego Michała Golińskiego. Jest to już wiekowy zawodnik i chyba najwyższa pora, żeby zawiesił buty na kołku. Do zdrowia powraca Grzegorz Bartczak po kilkumiesięcznej kontuzji. Pozostałych zawodników czeka wiele pracy. Smuda legitymuje się bilansem 3-5-4 i naprawdę szkoda, że nie może pracować dłużej w klubie, a jaki okaże się jego następca Marek Bajor? Czy będzie drugim Lesiakiem czy może jednak pójdzie śladem Smudy?
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #16 - Posted: 14 Lut 2010 14:07 Odpowiedz |
Odra Wodzisław
Statystyka:
Ostatnie, 16. miejsce, w tabeli z bilansem 3 zwycięstw, 2 remisów i 12 porażek. Wodzisławianie byli najbardziej gościnnym gospodarzem przegrywając aż 6-krotnie u siebie. Jednak wcale nie byli najgorszą domową drużyną, gdyż mniej punktów zgromadziło Zagłębie (6) przy dorobku Odry (7). Odra strzeliła tylko 13 goli, ale w tej klasyfikacji po raz kolejny gorsze było Zagłębie (12 goli), a tyle samo strzeliły znaczniej silniejsze kadrowo drużyny - Polonia Warszawa oraz Cracovia. Jeśli chodzi o stracone bramki to niebiesko-czerwoni stracili ich 28, i tym razem są od niej gorsi jak Piast (29) czy Korona (30 goli). Odra ma najgorszy wynik jeśli chodzi o różnicę pomiędzy strzelonymi a straconymi golami -15. Bilans 11 punktów jest zły, ale jeszcze nie tragiczny gdyż 10. w tabeli Jagiellonia ma ich tylko 5 więcej. Najostrzej grająca obok Korony drużyna w lidze (41 żółtych i 7 czerwonych kartek). Co ciekawe w grze wodzisławian mimo wszystko można znaleźć pozytywy - tylko 2 bramki stracone po stałych fragmentach to jeden z najlepszych wyników w lidze. Podobnie jak 5 bramek zdobytych z dystansu to, obok Korony, najlepszy wynik w Ekstraklasie. Schemat taktyczny: 4-5-1
Analiza:
Najgorszy sezon w całej 13-letniej historii drużyny na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej wiąże się z wielkim zamieszaniem jakie wprowadzili nowi włodarze z Czech. Mimo że Wodzisław znajduje się kilka kilometrów od granicy z tym państwem, więc wydawać by się mogło, że nasi sąsiedzi zza miedzy powinni dobrze znać śląskie realia. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Polska opcja ciągle ścierała się z czeską jeśli chodzi o zarządzanie klubem i drużyną piłkarską i wiele wskazuje na to, że udziałowcy z zagranicy mają już wszystkiego dość i chcą pozbyć się swoich udziałów. To dobra wiadomość. Odra zawsze słynęła z wyszukiwania młodych lokalnych talentów, promowania ich, a później odsprzedaży za znacznie większe pieniądze. W tej rundzie natomiast nie objawił się nikt nowy, a i w składzie mieliśmy wielu obcokrajowców. Sprowadzeni przez byłego już trenera Ryszarda Wieczorka Tomas Radzinevicius, Rodrigão, B. Chwalibogowski nie spełnili pokładanych nadziei. Daniel Bueno przebudził się w końcówce rundy i ciężko jednoznacznie oceniać jego przydatność, choć jego 3 gole zapewniły Odrze 4 punkty. Udanym posunięciem na pewno było sprowadzenie Piotra Piechnika, który szczególnie na początku grał bardzo dobrze. Coraz mniejsza jest rola w drużynie legendy klubu Jana Wosia, który mimo pojawienia się w 15 meczach zagrał tylko 704 minuty wchodząc 7 razy z ławki rezerwowych. Odra grała siermiężny futbol, bez pomysłu bardzo schematycznie z wieloma prostymi błędami w obronie. Sam Aleksander Kwiek nie potrafił skonstruować niczego pożytecznego. Jacek Kowalczyk tylko potwierdził dlaczego nie potrafił przebić się do składu Wisły Kraków. Kontuzjowanego bramkarza Stachowiaka dzielnie zastąpił młody Buchalik. Całkiem przyzwoicie w ataku grał wypożyczony z Górnika Zabrze Marcin Wodecki strzelec 3 goli oraz kapitan Marcin Malinowski. Odra przez długi czas sprawiała wrażenie drużyny przybitej wynikami. Widać było, że gra im się ciężko i dopiero ostatnia zmiana szkoleniowca pomogła. Najbardziej zaskakującym rezultatem w tym sezonie na pewno było pokonanie Legii Warszawa w meczu u siebie 1:0 a najgorszym porażka ze Śląskiem 0:4. Odrę prowadziło czterech trenerów: Ryszard Wieczorek (bilans 2-0-6), faworyzowany przez czeski zarząd Martin Pulpit (0-0-1), Robert Moskal (1-0-5) oraz Marcin Brosz (0-2-0). To właśnie ostatni trener tchnął ducha w zespół. Były szkoleniowiec Podbeskidzia już w pierwszym meczu powinien wygrać z Jagiellonią jednak dzięki pomocy sędziów i niesłusznie przyznanemu rzutowi karnemu Odra tylko zremisowała 2:2. Jednak szkoleniowiec zachował spokój co pokazało, że jest naprawdę pewny swego zaowocowało, a to remisem 1:1 z Polonią Bytom na wyjeździe. Jeśli Odra przez zimę poukłada swój zespół jak należy, dojdzie do oczyszczenia sytuacji w władzach klubu, nie będzie to jej ostatnie słowo w tym sezonie.
|
|
| westham88 |
Użytkownik / #17 - Posted: 23 Lut 2010 18:40 Odpowiedz |
Zdecydowanie ogromna w tym zasługa trenera, w którego nie wierzyli sami włodarze klubu, gdyż został on tylko dlatego nominowany po zwolnieniu Jacka Zielińskiego, że wcześniej odmówiło 7 kandydatów. Mowa o Tomaszu Kafarskim (7-5-5), który od kwietnia zeszłego roku bardzo umiejętnie prowadzi swój zespół
Większej bzdury to dawno nie czytałem....Kafarski został trenerem zresztą już o tym wspominałem dlatego że zna zespół jak mało kto gdyż był asystentem zarówno Zielińskiego jaki wcześniej Kubickiego to raz a dwa że przedstawiony przez niego tak zwany "plan ratowania drużyny przez spadkiem" był najlepszy najbardziej konkretny bardzo dobry merytorycznie przeanalizowany gdzie Tomek dość szczegółowo wszystko sobie zaplanował pod każdym względem zarówno od strony czysto piłkarskiej(taktyka,przygotowanie fizyczne,treningi wydolnościowe,odnowa biologiczna)jaki również od strony mentalnej(współpraca,motywacja,integracja drużyny,rozmowy z psychologiem itp..)...Fakt działacze dużo ryzykowali ale Turnoś czyli prezes miał plan z Kafarskim już po aferze z Kubickim ale wtedy Radzio M wkręcił na stanowisko Misia Koalę na szczęście działacze przy naszej pomocy poszli szybko po rozum do głowy...
|
|
| Szaku |
Użytkownik / #18 - Posted: 24 Lut 2010 12:27 Odpowiedz |
Przygotowałem ciekawe zestawienie dotyczące minut w których dana drużyna strzelała i traciła 1 gola. Dodatkowo także w ilu meczach nie potrafiła zdobyć gola, a w ilu zachowała czyste konto. Myślę, że może się to przydać szczególnie do grania live

|
|